Menu

Przeliczeni

Blog będzie dotyczył historii związanej z funkcjonowaniem galerii handlowych. Ustaleniami najemców dotyczącymi różnych aspektów prowadzenia działalności w galeriach handlowych.

Nie produkt jest problemem. Czynsz+milion królików=dług-poradnik najemcy

przeliczeni

Temat retailu wraca jak bumerang. Kilka wybranych „dialogów” z -najemcami AD 2017.

"Witam, Chciałbym usunąć się z galerii handlowej w Gdańsku. Czy ktoś ma doświadczenia z firmą Pradera? Jak z nimi rozmawiać, czego się spodziewać. Mam umowę na jeszcze 5 lat ale nie daję rady".

Odp. Nie ma znaczenia firma taka czy inna. Z informacji natywnych wynika, że do Gdańska „pół Niemiec” jeździ. Promami ciągną klienci ze Szwecji.

 

"Witam, Jestem najemca w Galerii. Chce wyjść z owego punktu i moje pytanie dotyczy rad. W jaki sposób wyjść ponosząc jak najmniejszym koszt wypowiedzenia umowy. Owa galeria nie spełnia moich oczekiwań (chyba jak każda zbyt duże wymagania co do kosztow). Na samym wstępie wspomnę iż zarząd galerii przeprowadza generalny remont w godzinach pracy. Młoty udarowe, brak zabezpieczenia miejsc pracy, brak reklamy mojego sklepu, dość dużo lokali pustych ok 40% brak możliwości spotkania się z zarządem(nie odpowiadają i nie odbierają na tel). Czy istnieje możliwość w jakiś "ludzki sposób " opuszczenia tego miejsca?

 

Dodam, że umowa kończy się w grudniu tego roku. Już działam z moim prawnikiem, zbieramy dowody aby wypowiedzieć umowę."

Odp. Ludzkim sposobem jest zapłacenie wszystkich faktur. To bolesne, niemniej jedno z rozwiązań. Pan jest nikim-musi pan mieć tę świadomość. Dlatego też w kalendarzu nie ma dla pana czasu. To jest świadome działanie na „czas”.

 

"Witam. Borykam się z pewnym problemem. Otworzyliśmy sklep w Galerii City Meble w Gdańsku z początkiem kwietnia. Tradycyjnie Galeria robi już co chce (obiecane tłumu nie przyszły, odcięto nam w porozumieniu (podobno) z innymi najemcami wjazd do Galerii od strony naszego sklepu (który miał być atutem). Dyrekcja i zarząd mimo pism i maili nie reagują w ogóle. Nie rozliczają się z kosztów marketingu, reklamy, brak wpływu na politykę Galerii. I totalna ignorancja i lekceważenie. Co począć z takim fantem? Jestem w kontakcie z prawnikiem ale póki co formalne wezwania z naszej strony sa zwyczajnie olewane.. Będe zobowiązany za jakąkolwiek formę pomocy/sugestii."

Odp.

Obawiam się, że nie jestem w stanie panu pomóc. Takie sytuacje zdarzają się w różnych budynkach. Brak reakcji to sposób zarządzania. Pisałem o tym wielokrotnie, media pisały. Takie są realia. Podpisał pan umowę, nie zabezpieczył się na taką okoliczność. Mają prawo teoretycznie zamurować wejście a pan nie ma nic do powiedzenia. Poza tym jeśli nie ma w umowie uszczegółowienia wydatków to może pan dostawać faktury jakie chcą-poza kontrolą. Na tym polega system. Pan miał podpisać umowę i ma pan płacić. A potem to już pana problem. Chyba, że prawnik zobaczy światełko do tego aby ją skutecznie unieważnić. I wyjść z tego budynku.

"Dzień dobry, jestem najemcą lokalu w galerii Vivo! Stalowa Wola, niestety mamy duży problem z dyrektorem, z tego co wiem wcześniej był dyrektorem galerii Tarnovia , doszły mnie słuchy że "utopił" tą galerię, może miałby Pan więcej informacji na ten temat ?? Niestety ten Pan to taki typowy dyrektor galerii, nie odpisuje na meile, nie odbiera te i nie oddzwania, przedstawia chorą odwiedzalność i twierdzi że wszyscy są bardzo zadowoleni tylko nie my. Prywatni najemcy od jakiegoś czasu nie płacą czynszów bo ich na to nie stać, do sklepów wchodzi po 20 osób dziennie..., zerowe utargi są bardzo częste. Galeria nic nie robi żeby nam pomóc, nie przekazuję informacji do właścicieli, generalnie nas olewają. Walczymy o obniżkę czynszów oraz zmianę Pana dyrektora bo razem z nim idziemy na dno. Jeśli ma Pan jakieś informację na temat tego Pana to bardzo proszę o kontakt. Z góry dziękuje i pozdrawiam."

Odp.

Dzień dobry. Od trzech lat piszę na ten temat. Pisałem też o tym że Vivo nie ma przyszłości. Pisałem, że ta inwestycja nie ma sensu. Te informacje były i są dostępne. Pisałem o takim sposobie zarządzania i ujawniłem na czym ten mechanizm polega. To nie jest kwestia konkretnej osoby tego dyrektora lub innego dyrektora, ale systemu. Świadome działanie. Od początku do końca po to, aby wyciągnąć maksimum pieniędzy. Zastanawiam się jak to jest, że pojawiło się tak wiele publikacji na temat galerii handlowych, a jednak znajdują się chętni? Powiem więcej galeria Vivo była opisana też na lokalnych forach internetowych na etapie budowy. Kilkudziesięciu ludzi kontaktowało się ze mną na tym etapie i nie weszli do tego budynku. Nie podpisali tych umów. Dziś są wygranymi, bo dali się przekonać blogerowi czy temu o czym pisali byli już dziś najemcy-z reguły bankruci. Ta informacja była mocno dyskutowana na forach internetowych, a sposoby wyjścia zostały wielokrotnie opisywane na blogu czy w komentarzach i lub w książce. Nie można wg mnie dziś wychodzić z założenia nieświadomości. Najemcy podpisujący umowy np. w 2011 roku (to rok podpisania umowy przeze mnie) po a) czytali i słyszeli o rekordach frekwencji, b) nie słyszeli o bankrutach i skandalicznym zarządzaniu poprzez lekceważenie, strach i kolejne kredyty c) nie mieli informacji o tym dlaczego upadło wiele sklepów sieciowych, franczyzowych czy innych punktów. Proszę wybaczyć. W pełni rozumiem państwa sytuację. Trzeba jednak poklikać. Poczytać. A dziś co państwu pozostaje?Dokładać, wyprzedawać się. Zadłużać. Lub zrzeszyć. "Galeria nic nie robi". A co ma robić? Za uszy ludzi wyciągnąć z domów i nakazać zakupy? Galeria nic nie zrobi, bo nie jest w stanie. Zbudowali budynek odpowiadający 20 osobom dziennie w pani przypadku. Pewnie zdarza się, że tych osób jest więcej lub mniej. Ten model biznesowy przy takich kalkulacjach nie ma racji bytu. Daliście się państwo naciągnąć. Na duże pieniądze. Dziękuję za ten sygnał życząc państwu zdrowia-bo to jest istotne i pomysłu na siebie, bo w gh -jej nie ma. Przedstawione przez panią spostrzeżenia są tylko kalką. Potwierdzeniem mechanizmów i prania mózgów. Zapewniam panią. Że ci "wszyscy zadowoleni" to bank, firma zarządzająca i inwestor.

I kolejny.

"Piszę, ponieważ od dłuższego czasu śledzimy z mężem bloga "Przeliczeni", ale mimo całej zdobytej tam wiedzy nie udało nam się ustrzec przed problemami związanymi z wynajmem lokalu w galerii handlowej.

Działalność prowadzę od 2 lat, a mąż od kilkunastu. Dwa lata temu otworzyliśmy sklep internetowy z odzieżą outlet, ale postanowiliśmy się rozwinąć z pomocą kredytu inwestycyjnego i otworzyć sklep stacjonarny. Wybór wydawał się prosty. Po odwiedzeniu kilku ulic kiedyś handlowych, dziś prawie martwych gdzie stawki czynszowe mimo wszystko do niskich nie należą postanowiliśmy spróbować szczęścia w galerii.

W miesiącu maju bieżącego roku zaczęły się nasze problemy, czyli jest to stosunkowo świeża sprawa. Sklep został otwarty w ostatnich dniach grudnia 2016r. Jest to sklep odzieżowy o powierzchni łącznej ok. 100m2. Jest to też nasz jedyny punkt i źródło dochodu. Początek roku był słaby jak to zawsze bywa, ale marzec i kwiecień miały tendencję wzrostową, choć nadal sporo poniżej naszych oczekiwań. W maju obroty spadły na łeb, na szyję co mnie zmroziło, gdyż liczyliśmy się ze spadkiem obrotów w okresie letnim, ale nie aż tak drastycznym i nie tak wcześnie. W związku z zaistniałą sytuacją umówiliśmy się na spotkanie z osobą, która zawierała z nami umowę. Na spotkanie udał się mąż, który wrócił z niego roztrzęsiony. Usłyszał, że może przyczyna niskich obrotów leży w produkcie. Mówi to osoba, która nigdy u nas nic nie kupiła, była tylko w dniu otwarcia sklepu na 2 minuty, więc uważam że szukanie winy w produkcie którego się nawet nie zna jest wręcz bezczelne. Pani obiecała nam jednak, że sprawę przedstawi na zarządzie i dostaniemy odpowiedź za 3 dni. Z 3 dni zrobiły się 3 tygodnie, podczas których dopytywaliśmy o odpowiedź w naszej sprawie, ale byliśmy zbywani. 2 dni przed terminem płatności faktury napisałam, że nie jestem w stanie jej zapłacić i proszę o przesunięcie terminu płatności. Jeszcze tego samego dnia odezwał się pan dyrektor, który podobno przebywał na zwolnieniu i zaproponował spotkanie.

Spotkać się było ciężko, bo pan jest bardzo zapracowany i ma mnóstwo spotkań, ale kiedy wreszcie udało nam się umówić spotkanie mocno mnie rozczarowało. Pan dyrektor już wcześniej mailowo prosił nas o przedstawienie KPiR, faktur zakupowych, chciał znać nasze marże. Odmówiliśmy dostępu do tych informacji, podając to co naszym zdaniem wystarczy. Mimo tego na spotkaniu nadal upierał się, że bez znajomości marży nie jest w stanie oszacować naszych kosztów, choć nie trzeba tu robić wnikliwej analizy by widzieć, że budżet nie ma prawa się spinać, gdy niemal 50% naszego przychodu pochłaniają zobowiązania względem galerii. Mąż jest dość nerwowym człowiekiem, ale grzecznie choć stanowczo dał do zrozumienia, że problemu należy szukać poza naszym sklepem. Pan dyrektor pozostał głuchy na to stwierdzenie i nadal upierał się przy swoim. Kiedy zasugerowaliśmy żeby przeszedł się po naszym piętrze, które jest pomijane przy organizacji różnych eventów i obroty spadają nie tylko nam, naskoczył na nas skąd mamy takie informacje, z kim rozmawiamy, konkretne nazwiska. Niewiele brakowało, by skończyło się na rękoczynach.

Nadal jesteśmy w punkcie wyjścia, bo nic nie zostało ustalone i nie wiem jak wybrnąć z tej sytuacji. Mamy z mężem rozdzielność majątkową, ale wszystko jest na mnie i nie ma możliwości przepisania na męża. Nasz samochód, mieszkanie, a także firma. Umowę najmu mamy zawartą na 2 lata, ale zabezpieczyliśmy się możliwością wypowiedzenia jej ze skutkiem na koniec roku. Na tą chwilę nasze zaległości to 2 faktury, z których jedna jest zapłacona częściowo, otrzymałam już kolejne faktury, których również nie będę miała prawdopodobnie z czego zapłacić. Obecnie wystawione faktury przez galerię opiewają na kwotę ponad 8000 złotych. Obawiam się, że nie damy rady przetrwać sezonu letniego. Dzienne przychody obecnie to w porywach ok. 100-200 zł, zdarzają się dni z zerową sprzedażą. Nie mamy pieniędzy na zakup towaru, a to prosta droga do utraty klientów. Ruch w galerii na naszym poziomie (+1) jest słaby, koło nas są również puste lokale. Wiem, że nasza sytuacja nie jest tak dramatyczna jak niektórych najemców gh, ale po prostu nie bardzo wiem jak dalej pokierować całą sytuacją”.

 

Odp. Najemcy, byli najemcy, czytelnicy bloga, komentatorzy bloga (w dużej części) czyli Ci którzy współredagują bloga od 3 lat: to są konkretni ludzie, znane kancelarie prawne, którzy oprócz wirtualnej rzeczywistości są, istnieją. Nie są wymyśleni. Warto się wczytywać wcześniej i jednak spróbować podejść krytycznie do tematu. Ileż można pisać o tym samym? Jak to jest, że tak wiele podmiotów wchodzi z gh do sieci, a w tym przypadku z sieci do gh? Media wiele razy publikują informacje, że w przypadku dużych podmiotów witryna jest oknem wystawowym, marketingowym, wizerunkowym. Że klienci szukają okazji i tłumy są wtedy, kiedy te okazje się pojawiają (dla przykładu niedawna promocja 60 procent na wszystko w Pruchniku). W sieci jednak są miliardy stron internetowych, platformy zakupowe, fan peage. Jest trudno pozyskać klienta w sieci, a koszty pozycjonowania bywa, że się nigdy nie zwrócą. Trafienie z produktem do mediów to rzadkość i masa szczęścia-pod jednym warunkiem-że to coś czymś się wyróżnia. Wyobrażam sobie inwestycję miesiąc w miesiąc w sklep internetowy na poziomie 8000 złotych. Wydaje się, że przy wsparciu profesjonalnych firm działających w sieci taki sklep mógłby się z czasem przebić i zbilansować. Pod paroma warunkami. Różnorodności, kreatywności, ceny i obsługi klienta. To jednak spory koszt, te 8000 złotych miesięcznie. Wydatkowanie takiej sumy nie ma sensu w płytki kwadratowe w gh, w przebudowy, w pomniejszanie, powiększanie etc.

Gh to jest sposób na wydojenie. Nielogiczny, ale rentowny dla retailerów schemat. W Poznaniu w gh znalazło się 40 gastronomów (jadłodajni) w jednym miejscu. I na co oni liczą? Fut korty (stołówki)  w Polsce furczą od rotacji. Już są w gronie przeliczonych.

Jeszcze jedno spostrzeżenie. Bywa, że wyhodowany dłużnik jest już niepotrzebny, a punkt jest rentowny. Wówczas znika jeden najemca, a pojawia się drugi. Ten pierwszy po wyprzedaniu się spłaca długi lub nie.

I nawet jeśli ktoś zarabia (bo i tacy są)  to miesiąc w miesiąc zaciskają zęby wysłupując kolejne odrealnione tysiące na czynsz plus papier toaletowy. I tak można by pisać i pisać. Nie ulega wątpliwości, że wypożyczalnie VHS vel gh mają i mieć będą kolejnych najemców, bo tak to działa. Jak z paleniem. Niby „wszystko” wiadomo, a i tak tysiące idą z dymem. Nie każdy jednak ma raka.

Najemcom z dworcogalerii w Katowicach należy życzyć zdrowia. Bo wystarczających obrotów na poziomie - czy +1 nie będzie.

A z innej beczki ostatnim akordem działalności wydawniczej w zakresie retailovo franczyzowym jest zapowiadana książka dedykowana franczyzie. Nakład 1000 egz. Dla zasady. Ta pierwsza połówka to ludzie sukcesu. 

Okadka

Znajdziecie w niej wiele stanowisk na temat franczyzy. Przykładów. I rzecz jasna wnioski końcowe.

Ta publikacja będzie ważna z zasadniczego powodu: zarządzający galeriami bawią się w sprzedawców franczyz. Za prowizję. Mam nadzieję, że podobnie jak w przypadku wielu niedoszłych najemców w galeriach handlowych po zapoznaniu się z materiałami już opublikowanymi weźmie sobie na wstrzymanie i zainwestuje w coś perspektywicznego- nie koniecznie i tylko na gotowych zasadach w gh. Pozdrawiam.

I polecam ten materiał. 

http://innpoland.pl/136377,jego-biznes-legl-w-gruzach-legendarny-krakowski-restaurator-wylecial-drzwiami-ale-wraca-oknem

Dla przypomnienia nr tel. do kancelarii prawnej zajmującej się gh: 506 099 896.

P.S. Z cyklu znalezione w sieci z przymróżeniem oka na poprawę obrotów. "Lubelska asocjeta" w gh (od 1,30s.)

https://www.youtube.com/watch?annotation_id=annotation_3279788341&feature=iv&src_vid=keWgw8bqMY8&v=Z99r6s0Zh4Q

P.S. Ciekawy apel na końcu. Może przyniesie zlecenia?

http://innpoland.pl/135671,najstarszy-warszawski-kaletnik-pracuje-w-zawodzie-od-73-lat-niestety-musi-zamknac-swoj-zaklad

 

Polacy w UK "już podpisują umowy"-minimum na 10 lat

przeliczeni

 Taki dostałem dzisiaj e-mail (pisownia oryginalna):

"Przeczytany tekst o milionowej frekwencji w centrum handlowym, o biznesie na sprzedaż (z powodów osobistych), który przynosi zyski od pierwszego miesiąca skłonił mnie do napisania do Pana. Wszędzie nam mydlą oczy. WSZĘDZIE!!! Te ogłoszenia to nic innego jak próba ratunku przed bankructwem, które wisi w powietrzu. I co najlepsze te ogłoszenia to czysta łapanka, za pomocą takich samych sztuczek, jak te, na które nadział się oferujący ten lokal. Na wizję zysku, milionów ludzi i fantastycznego, prosperującego biznesu. FAŁSZ, FAŁSZ, FAŁSZ!!! Franczyza i centrum handlowe to w zdecydowanej większości przypadków synonim słowa: BANKRUCTWO, DRAMAT, TRAGEDIA.

Ale do rzeczy…

Wyjechałem do Wielkiej Brytanii w 2015 roku. Głównie z powodów osobistych, no i nie oszukujmy się – jak każdy kto wyjechał – również z powodów finansowych. Nie oglądam tutaj polskiej telewizji bo nie mogę zgodzić się z propagandą i mydleniem oczu (i nie ważne czy mówimy tu o TVN/TVP/Polsacie czy innych).

Nie zmienia to faktu, że czuje się Polakiem i jestem z tego dumny. Każdego dnia mimo wszystko tęsknie za krajem, znajomymi, rodziną. Za polską kuchnią, górami… Za polskością…

Ale kiedy słyszę w TV, że Polacy masowo wracają do kraju to krew mnie zalewa. Skąd oni biorą te dane? Chyba z kosmosu. Na bieżąco śledzę polskie grupy polonijne w Londynie. I tylko w ostatnich 3 miesiącach zauważyłem około 20-30% wzrost postów typu:

 0148

027

0310

044

Żeby zrobić takie 4 zrzuty ekranu z facebooka potrzebowałem jakieś 2-3 minuty. Tak więc pytam. Skąd oni biorą te dane? Takich postów są dziennie setki na różnych grupach. Polacy szukają pracy, pomocy w otwarciu konta bankowego i załatwieniu angielskiego numeru ubezpieczenia. Czyli są to osoby, które są spakowane i zdecydowane wyjechać, albo właśnie przyjechały.

To gdzie są te wszystkie osoby, które masowo wracają do Polski skoro liczba wyjeżdżających rośnie?

Jedno jest pewne: Anglia to nie jest kraj w którym trzeba ciężko pracować żeby żyć na dobrym poziomie. Sam zaczynałem jak prawie każdy na zmywaku, by po niecałych 2 latach mieć już pracę, w której mogę się realizować i rozwijać. W zasadzie w tej chwili mam dwie prace: jedną na kontrakt, a drugą na swój rachunek. Kokosów z tej drugiej nie ma, ale pomalutku, powolutku do przodu.

I właśnie z racji tej drugiej działalności miałem okazać poznać osobę która pracuje w angielskim odpowiedniku naszego polskiego MSWiA. Od tego urzędnika dowiedziałem się, że obecnie są oni w jednym, wielkim szambie. Dlaczego? No właśnie dzięki wizji Brexitu. Są zalewani masowo dokumentami o rezydenturę, o brytyjski paszport. Nie są w stanie obrobić – nie ma szans. Żeby to zrobić potrzebują dodatkowej armii urzędników i wielu lat czasu!!! Takie są realia.

Mieszkając tutaj, słuchając radia, czy czytając polską prasę w UK też jesteśmy manipulowani. Na każdej stronie Brexit, w radiu co druga reklama to Brexit i pomoc firm w uzyskaniu rezydentury i paszportu. Polskie biura rachunkowe rosną jak grzyby po deszczu. Fakt jest taki, że jeśli płacisz tu podatki, legalnie pracujesz, nie popadasz w konflikt z prawem to nie oszukujmy się: rząd Cię nie wyrzuci bo nas potrzebują. I nieważne czy jesteś tu rok, czy 10 lat. Bez siły roboczej z Unii Europejskiej Wielka Brytania popadnie w największy kryzys finansowy, znacznie większy jak ten ostatni.

W brytyjskiej prasie już można przeczytać, że pracownicy z Europy Wschodniej wracają do swoich krajów w związku z Brexitem, bo nie mają pewności, czy będą mogli tu zostać. Ale wielkie nagłówki, że Polacy masowo wracają do kraju z powodu Brexitu to wyssane z palca bzdury. Nikt z moich znajomych nawet nie myśli o powrocie na stałe do Polski.

Nie dajcie się zmanipulować informacjom w mediach i prasie. Zarówno wy Polacy w kraju, jak i Ci na emigracji. Nie dajcie się podzielić tym spekulantom…

PS. Kiedyś pracowałem w Anglii w firmie, która działała właśnie na bazie franczyzy. Właściciel tego biznesu okazał się wielkim kombinatorem i oszustem, ale nie o tym. W jednym z gorszych miesiącu wysłał nam wszystkich zdjęcie, na którym było kilka monet: jakieś 12 funtów w bilonie. I podpisał to zdjęcie: „tyle mi zostało, po opłaceniu rachunków i waszych wynagrodzeń…”

Tak więc franczyza w Polsce czy w UK to niezłe bagno… Byle udupić franczyzobiorcę… Tyle w tym temacie…

Zapewne się nie raz jeszcze odezwę, bo Pańskiego bloga czytam od samego początku jego postania. Książkę „Przeliczeni” też przeczytałem, a teraz krąży ona po moich znajomych w Londynie. Każdy jest zszokowany jej zawartością bo nigdy nie myślał, że polski retail tak wygląda od środka".

Tyle czytelnik-zresztą znajomy. Powstają firmy, które zakładają firmy czy przenoszą do USA, UK czy Czech. Ten rynek się rozwija. Można spodziewać się wiz do UK-ale nie dla przedsiębiorców i ich pracowników. Jeśli wyjeżdżać to faktycznie przed Brexitem. Należy też pamiętać, że najwięcej bezdomnych jest z Polski. 

Najstarsi czytelnicy pewnie ciekawi jak idzie portal. 1,5 roku to już jakiś punkt odniesienia. Rok do roku wzrost -  kilkunastu tysięcy procent przy minimalnych kosztach. Podatkowych, składkowych, personalnych i reklamowych. I inwestorzy, którzy widzą potencjał. Na razie jednak-dziękuję, postoję.

Z pozdrowieniami

Janusz biznesu vel Marian blogosfery

P.S. Raz jeszcze udanych wakacji. Polecam lubelszczyznę i wodę ze studni. Do Grecji jeszcze trochę brakuje)))

Interesujące teksty w kontekście.

http://biznes.onet.pl/gielda/wiadomosci/spolki-z-gieldy-w-krajowym-rejestrze-dlugow/5mfdbk

http://innpoland.pl/135967,ta-liczba-az-bije-po-oczach-koszty-zalozenia-firmy-w-polsce-sa-cztery-razy-wieksze-niz-u-sasiadow

 

 

 

 

 

Hodowanie dłużników-poradnik najemcy

przeliczeni

Okazja goni okazję, promocja promocję, „sale” pełne chorych od obrotów najemców i flakony na łzy-to w perspektywie długoterminowej- przyszłość.

100 milionów klientów odwiedziło tylko dworcogalerie w Polsce w czerwcu 2017. Rok do roku zanotowano wzrosty na poziomie 30 procent co przełożyło się na kolejki najemców celem najmu lokalu. To z kolei pociągnie za sobą utworzenie nowych miejsc pracy dla ok. 50.000 ludzi.

Hitem stają się bańki na mleko w których klienci wynoszą jedzenie w strefie tzw. fuut kortu. W Katowicach zawiązał się komitet kolejkowy przed wejściem do gh liberum veto, które ostatecznie nie zapowiada wkrótce otwarcia, bo lokale już w szwach pękają.

W Bytomiu najemcy odnotowują rekordowe obroty na poziomie 100-200 złotych dziennie (strefa +1)  co przy czynszu w okolicach 9.000 złotych miesięcznie sprawi, że po dwóch latach rachunek do spłaty wyniesie grubo ponad sto tysięcy plus kredyt inwestycyjny. Nieruchomości pod zabezpieczenie pójdą pod komorniczy młotek.

W Warszawie trwa mejling do firm z kuszącym błaganiem o wejście do g łódzkiego sukcesu nawet za zero złotych w pierwszych miesiącach po podpisaniu umowy. Chętnych jak na lekarstwo.

W Tychach hokeiści już bukują terminy na kolejne iwęty jako generatory ruchu, a mieszkańcy z ulicy Engelsa dziś Edukacji wspominają czasy kiedy biegające za piłką po łące dzieci- wymienił dyskont-teraz mają już na wyciągnięcie ręki życiową szansę w postaci gh która zdaniem expertów doprowadzi do eksplozji ekonomicznej miasta i zbudowania jeszcze jednego stadionu dla wschodniej dzielnicy.

W Łomży już liczą odszkodowanie idące w ok. 100.000 tysięcy, bo jakoby blog doprowadził do wycofania się najemców czy innych inwestorów co uznaję za osobisty sukces.

Łomży dedykuję nową kolekcję-brand odzieżowy, który najlepiej sprzedać na zasadach franczyzy. I najlepiej „na słupa”.

 ogoleni

 

Chętni do wejścia w system retail mają szansę to zrobić w Wołominie i jak twierdzi właściciel jest to okazja.

so

„Odstąpię kawiarnię SO!COFFEE. Jest to umowa franczyzy co dodatkowo pomaga w tworzeniu stałej bazy klientów. Franczyza dodatkowo zapewnia dostawców, wsparcie marketingowe oraz szkolenia.

1. Lokal 68 m do tego ogródek przy witrynie.
2. Lokal jest w pełni wyposażony i umeblowany zgodnie ze standardem franczyzodawcy
3. Wynegocjowany znakomity czynsz
4. Vis a vis galerii do końca roku powstanie retail park, który dodatkowo napędzi klientów.
5. W pełni wyszkolona i zorganizowana kadra pracowników.

Warunki przejęcia:
1) depozyt/ gwarancja bankowa dla galerii o równowartości 3 czynszów brutto
2) Odstępne 350 000 zł z VAT”

Co ciekawe ta gh ma dopiero kilka miesięcy, a już się pojawiają pierwsze okazje.

Poza tym co słychać w retailovym świecie? Trochę jak ze ślimakami. Hodowanie dłużników idzie pełną parą.  Zadłużonych „ludzi sukcesu” mami się kolejnym otwarciem,  które pomoże temu pierwszemu otwarciu. Sprytne.

Dla zainteresowanych działalnością w Olsztynie coś fashion.

„Odstąpię atrakcyjny lokal w Galerii Warmińskiej w Olsztynie. Powierzchnia 83 m2, lokal narożny z dużą witryną. Obecnie w lokalu jest sklep franczyzowy, znanej polskiej marki odzieży damskiej. Istnieje możliwość kontynuowania franczyzy. 

Galeria Warmińska funkcjonuje od 1,5 roku. Jest to nowoczesna i największa galeria w promieniu 250 km. W zeszłym roku odwiedziło ją 8 mln klientów”.

lokalwgaleriiwarminskiejodstapiesklepolsztyn302918017

 Dla degustatorów.

"Sprzedam dobrze funkcjonująca restaurację w Galerii Warmińskiej w Olsztynie o powierzchni ok.160 m2.
Lokal posiada wentylacje i klimatyzację (2 pompy ciepła).Cena bez wyposażenia 200 000 zł "

resto1

To ogłoszenie kusi zyskami.

"Z powodów osobistych zmuszony jestem sprzedać gotowy biznes przynoszący Z Y S K I już od pierwszego miesiąca działalności".

full

http://www.szukam-inwestora.com/oferty/41211-sprzedam-restauracje-grill-bar-w-centrum-handlowym

 Niektóre ogłoszenia są w stanie skusić nawet sceptyka.

„Sklep jest doskonałym źródłem stałego miesięcznego dochodu, nie wymaga dużych nakładów czasu, jest to przyjemny, łatwy w prowadzeniu biznes”.

„Gotowy, sprawdzony biznes idealny dla osób, które chcą zainwestować w pewny, działający koncept bez konieczności jego rozwoju oraz inwestowania czasu w fazie startowej”.

Co ciekawe zauważalny jest wysyp wysp na sprzedaż. 

I jeszcze jeden ciekawy tekst z dziś. Ten pomysł jak i zakaz handlu w niedzielę budzą kontrowersje.

„Z tezą tą nie zgadza się jednak Radosław Piekarz, doradca podatkowy z kancelarii AR&T. Jak mówi, już teraz wiele biurowców w Warszawie stoi pustych, a to samo dzieje się z lokalami, które w szybkim tempie opuszczają oddziały banków. - Trudno zgodzić się z tym, że w każdych warunkach nieruchomość komercyjna będzie przynosić zysk – wskazuje”.

http://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/podatek-handlowy-od-galerii-handlowych,188,0,2343356.html

Pozdrowienia dla Czytelników z życzeniami udanych wakacji.

"TF: Niektórzy zastanawiają się czy wracać do Polski, bo jest coraz lepiej".

Jeśli ktoś chce robić karierę w Lidlu czy w Biedronce to są szerokie perspektywy. Po noworocznych podwyżkach to nawet 2700 złotych brutto na start. Jeśli ktoś marzy o biznesie w galeriach handlowych i to co zarobił chce wyrzucić w błoto to też to można nazwać perspektywą. Budowanie tej propagandy fajnie być może wygląda z perspektywy- niemniej jednak jeśli wracać do Polski to sugerowałbym mocny reaserch i kierowanie się twardymi danymi, które też są powszechnie dostępne przy czym w masie informacji mogą gdzieś umknąć.

http://thefad.pl/aktualnosci/morawiecki-zaapelowal-do-polakow-mieszkajacych-w-wielkiej-brytanii-aby-wrocili-do-kraju-czy-warto/

 

 

 

 

 

 

Biznes na zgliszczach w systemie retail-poradnik najemcy

przeliczeni

Retailovi protoplaści dokumentują system retail w Stanach Zjednoczonych. Stron internetowych, fan peagy na fejsie przybywa. Z mapkami, listami bankrutów, markami.

Ta strona czyli story upadku datowana na rok 2000 uruchomiła na zgliszczach firm swój biznes (www.deadmalls.com) . I zarabiają-na upadku.

 

kalendarz

 

koszulkakoszulka1

kubek

kubek1

 

 

 

"Zlikwidowane zostaną placówki w Białymstoku, Głogowie, Koninie, Łodzi, Opolu, Oświęcimiu, Wałbrzychu, Ścinawie i Żywcu". 

http://biznes.onet.pl/wiadomosci/handel/tesco-zamknie-do-wrzesnia-dziewiec-sklepow-w-polsce/d12sn9

W kontekście dzisiejszego newsa o "wkrótce zamknięciu" spożywko-galerii książka Przeliczeni w promocji dla wytrwałych 5 złotych taniej. Zapraszam.

www.danieldziewit.com.pl

Dochód ze sprzedaży pójdzie na wyjazd do Grecji. 7 dni all inclusive. Dorzucicie się?

 

Nienażarci-poradnik najemcy

przeliczeni

Inwestorzy szukają nowych pomysłów na zarabianie pieniędzy. Szybkie. Takie w stylu retailovym i szukają nowych możliwości. Bo o nowych najemców coraz trudniej, obietnice, rabaty, doradztwo, consulting, menegment, development, czynsz za złotówkę, promocje, perspektywy i iwęty. To prehistoria. Czas przeszły dokonany.

Dziś w modzie jest minimalizm czyli inwestowanie w małe sklepy. W tym kierunku idą najwięksi rynkowi gracze. Czyli convenience. Zainteresowani wiedzą o co chodzi. Czyli skoro duzi idą w małe to i mały widzi jaki teraz przyjąć kierunek. Poza tym duzi idą w sieć. Gh internetowych przybywa, a witryny służą już jako wystawy. Co nie oznacza, że nie ma miejsc, które mimo drakońskich kosztów zarabiają. Jeśli jednak czynsz plus inne opłaty przekraczają potencjalnie 20% przychodu-to nie ma sensu w to wchodzić.

Boleśnie przekonali się o tym na własnej skórze byli już najemcy modo, a niebawem przekonają się Ci, którzy podpisali umowy na Białołęce w Warszawie.

Płacz i zgrzytanie zębów. Lokalizacyjnie porażka. Stare bloki nie uciągną czynszów. Chyba, że -jak w modo-za złotówkę dla Chińczyków.

Specjaliści twierdzą, że sukces danej inwestycji to głównie lokalizacja. W przypadku modo-nie trafiona. Koncept się nie przyjął. Kolejny w tym miejscu nie ma szans.

http://businessinsider.com.pl/finanse/modo-do-zamkniecia-bedzie-lopuszanska-22/jnejnp4

Ale deal się udał-inwestora. 350 sklepów, 350 kaucji, 350 wyposażonych lokali plus gotówka przynoszona z innych źródeł plus kary umowne od roku do pięciu lat w postaci czynszów egzekwowanych komorniczo lub nie egzekwowanych, a zapłaconych ze środków zarobionych wcześniej, lub sprzedaży nieruchomości na pokrycie. Biznes się spiął.

Wydaje się z boku, że są takie biznesy, które skazane są na sukces gdziekolwiek by nie były i przyjęło się tak zwyczajowo, że Mc Donald’s to jest marka absolutnie poza zasięgiem przypuszczeń, że może gdzieś być inaczej.

 Jeden z  najstarszych, najbardziej rozpoznawalnych projektów franczyzowych na świecie. Wymagający środków własnych (zarobionych wcześniej), predyspozycji, wiedzy, doświadczenia, otwartości na nowe wyzwania, umiejętności dostosowania się do systemu, procedur. Czyli know how budowane na mocnych podstawach i faktycznie sprawdzonych mechanizmach.

Duże miasto. Licencjobiorca kilku restauracji. Rozmawiamy na luzie o tym biznesie. O tym jak do niego trafił, jak ostra była konkurencja-aby zostać biorcą. O każdym szczeblu nauki, o pracy na każdym stanowisku, o zaangażowaniu.

-To było kilkanaście lat temu i to była jedna z najlepszych moich decyzji w życiu. Wejście w ten biznes-mówi.

Po czym dodaje, że w dwóch gh-dopłaca z pozostałych, wolnostojących. Skuteczność retailova-100%. Na dwie restauracje w gh- w dwóch dopłaca. Z punktu widzenia czysto racjonalnego nie jest to niczym dziwnym. Jedno miejsce hula, inne nie. Grunt jeśli w sumie jest na +. Argument, że marka jest widoczna i dlatego też sam fakt bycia wizerunkowego w gh ma pozytywne strony-nie  wytrzymuje krytyki. Bo czy jest ktoś kto nie zna tej marki?

Marka jest rozpoznawalna. Biorcę stać na to, aby dokładać. W portfolio to dobrze wygląda. Gorzej jednak w kasie. Bo czas robi swoje-długoterminowe umowy nie pozwalają na normalne zamknięcie nierentownych punktów. Bo one już rentowne nie będą. Koncept jest ograny. Biorca jednak nie chce jednorazowo płacić kar za wyjście, poza tym nie wyjdzie-ze względów wizerunkowych, bo nie może.

Tak czy inaczej ten przykład ilustruje retailową filozofię sukcesu. Stąd też 800 tysięcy długów restauratora z Jaworzna (gh Galena plus jeszcze jedna) nie jest niczym nadzwyczajnym. Ukrainiec. Zabrzmi to cynicznie, ale dołączył do retailovych januszy biznesu w Polsce. Myślał, że to działa. Zdrowe jedzenie, sałatki, miła obsługa. Wykopany w grudniu. Przed Świętami.

Praga

Na te ostatnie czekają mieszkańcy Nowej Huty w Krakowie. Będzie wielkie retailove otwarcie. Potężny budynek. Tysiące metrów kwadratowych i zamożnych mieszkańców Nowej Huty. Jakoby zniecierpliwionych w oczekiwaniu na otwarcie i świeże sałatki. Podobnie we Wrocławiu. Pasażerowie dworcogalerii (Wroclavia) już dziś rezerwują miejsca i stoliki.

Zdj. Darmowe jedzenie dla bezdomnych w Pradze. Coraz więcej żebraków w tym mieście. I pustych lokali. Zdaniem przewodnika czynsze przy ulicy-zbyt wygórowane.

p12

 p23

 Znalezione w sieci.

"Traktuj ludzi z szacunkiem. Mogą cię zaskoczyć".

 https://pokolenieikea.com/2016/02/02/dlaczego-ludzie-w-polsce-sa-dla-siebie-takimi-chujami/

Z dedykacją dla sfery. W imieniu- tego wyrzuconego z roboty seniora. 

© Przeliczeni
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci