Menu

Przeliczeni

Blog będzie dotyczył historii związanej z funkcjonowaniem galerii handlowych. Ustaleniami najemców dotyczącymi różnych aspektów prowadzenia działalności w galeriach handlowych.

1+1=3-poradnik najemcy

przeliczeni

„Kultowa marka sklepów z zabawkami  ogłosiła upadłość. Prawie 5 mld dolarów długów”.

Zadłużonych w tym brandzie można spotkać w PL w gh. Anonimowo. I po cichu. Firma rozwija się na zasadach franczyzy. Tak przynajmniej twierdzi.

Co do zasady esencją franczyzy są receptury. Czyli np. Coca Cola. Receptura (nieznana) plus rozlewania równa się zbyt. Majtki, biustonosze, marki premium, zabawki, czipsy od jednego dostawcy to grupa zakupowa. No i logo. Co ciekawe marka zapowiada, że sklepów w PL nie zamknie, bo to inna spółka i pada tylko ta w US. Bo ciągle rośnie i się rozwija.

https://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/toysrus-zabawki-amazon,226,0,2366946.html

Dawcy systemów uczą jak prowadzić biznes.

„Ksiazeta u dziec i pegazow”, „Zes. turniej ryc erski z armata”, „Mala ladowarka gasie nicowa”, „Sypialnia w palacu s piacej królewny”. Jaki to język? Okazuje się, że język polski, a przynajmniej tak sobie ten język wyobraża sieć sklepów z zabawkami Toy „R” Us. - To szokujące – mówi prof. Jan Miodek.

http://www.fakt.pl/pieniadze/zakupy/koszmarne-etykiety-w-sklepach-toys-r-us/3jhd6m9

To pewnie incydentalne. Zdarza się. Nie myli się kto nic nie robi.

Książka kapie jak krew z nosa. Ale kapie. Pozdrowienia dla Czytelników. Rzadziej piszę, ale czytam: o wycieczkach z Lidlem i pomrukach niezadowolenia biur podróży, o filmie realizowanym przez Biedronkę, o końcu hipermarketów piórem autora z Wyborczej, o dyskontach co wymiatają i trendach. Czyli im mniejsze tym lepsze.

O Amazonie który w październiku na dobre odpali polską wersję, o eby’u w wersji PL. I masę innych publikacji o pomysłach, porażkach i sukcesach. I prywatnej firmie, która ma się zająć kompleksowo najemcami. Może warto przed czymkolwiek z nimi przekonsultować? Póki co zapowiedzi są obiecujące, a skład wygląda poważnie.

Znajdziecie ją na www.cresa.com przy czym proszę nie traktować tego jako ofertę handlową z mojej strony.

I jeszcze jedno. Polecam nowość. Z której wynika, że 1+1=3

0006S9EJG8SA2F2XC122F4

 Retail to taki Fakap.”Jest bosko, jest cudnie, jakie to boooskie, żyjemy w krainie marzeń!”.

„My dajemy Ci czas…”.

Dialog w gh. Stoję obok.

„Przedstawiam panu człowieka sukcesu, który podpisał u nas umowę na 5 lat i ma restaurację sushi!!!” -zachwala komercjalizator kolejnemu nieświadomemu jeszcze zainteresowanemu najemcy. Stojący obok właściciel pomyślał „quxwa o kogo chodzi???” jaki sukces? O kim on mówi???(pół roku po podpisaniu umowy - ok 80 tysi. niezapłaconych faktur).

 

 

Butiki I like mówią au revoir-poradnik najemcy

przeliczeni

Gh jako miejsca pracy są passe. Stąd też dość rozpaczliwa próba zrekrutowania pracowników w gh.

rekrutacjaNa wybranych salonach najemca mógł-za zgodą-powiesić karteczkę, że szuka ludzi do pracy. Szkopuł w tym, że za bardzo nie ma z czego płacić. No i chętnych brak. Stąd też to zdjęcie ilustruje generalnie efekt.

rekrutacja2

Nie do śmiechu jednak biorcom kolejnej sieci, która schodzi głównie z retailovej sceny. A jeszcze nie dawno było tak.

 nowe

 

„Ponad 100 salonów Butik I Like! w całej Polsce – Twój może być kolejnym!

Jesteśmy polską firmą odzieżową, która nieprzerwanie od 2001 roku spełnia marzenia wszystkich kobiet i tworzy dla nich modne ubrania, akcesoria oraz obuwie. W naszym portfolio można wyróżnić trzy niezależne marki odzieżowe: Forever Pink – to casualowa odzież idealna do noszenia na co dzień, Rue Paris – to smartcasualowa linia kierowana zarówno do młodych kobiet, jak i dojrzałych pań, For Fitness You Can – to z kolei młoda marka oferująca odzież sportową i odzież typu homewear.

Obecnie poza sklepem internetowym www.eButik.pl posiadamy łącznie ponad 100 salonów stacjonarnych – zarówno własnych, jak i franczyzowych – zlokalizowanych na terenie całej Polski. W każdym z nich panie mogą bez problemu skompletować dla siebie garderobę niezależnie od okazji czy pory roku. Aktualne trendy, najwyższa jakość wykonania i rozsądna cena – to kluczowe aspekty, które od lat decydują o naszym sukcesie, zapewniając wierne grono Klientek i cały czas przyciągając nowych odbiorców.

Kogo szukamy?

Naszym Franczyzobiorcą może zostać przedsiębiorcza i dynamiczna osoba, która prowadzi działalność gospodarczą lub jest gotowa ją założyć. Warunkiem rozpoczęcia współpracy jest posiadanie odpowiedniego kapitału w celu przystosowania wybranego lokalu do standardów sieci sklepów Butik I Like! zgodnych z filozofią całej marki. Mile widziane jest doświadczenie w organizacji sprzedaży detalicznej odzieży.

Aktualności

Obecnie poszukujemy Franczyzobiorców w miastach: Gdańsk, Szczecin, Koszalin, Elbląg, Olsztyn, Białystok, Gorzów Wielkopolski, Poznań, Warszawa, Lublin, Rzeszów, Tarnów, Kraków, Katowice, Wrocław oraz we wszystkich pozostałych lokalizacjach spełniających wymagania.

Gotowe projekty sklepów i promocyjne warunki współpracy
dla pierwszych 10 otwarć sklepów!

 

Jakie są główne korzyści naszego systemu franczyzowego?

 

   

Pełna i profesjonalna koordynacja procesu pozyskania lokalu dla sklepu Butik I Like!:

   

o    dobór optymalnej lokalizacji dla sklepu Butik I Like!,

o    negocjacje warunków finansowych umowy najmu
(czynsz, czas trwania umowy, inne),

o    pomoc w ocenie prawnej strony umowy najmu
(nasz dział prawny audytuje umowę najmu),

o    przygotowanie wstępnego projektu aranżacji wnętrza
i kosztorysu związanego z otwarciem sklepu Butik I Like!,

o    koordynację procesu budowy i adaptacji sklepu Butik I Like!.

   

Gwarancja pełnego zatowarowania sklepu:

   

o    brak opłat za towar (produkty są przekazywane w formie depozytu do sklepu Franczyzobiorcy),

o    zarządzanie towarem,

o    opiekę działu zatowarowania,

o    bezkosztowe dla Franczyzobiorcy dostawy oraz zwroty towaru.

   

Wsparcie w zarządzaniu sprzedażą:

   

o    ogólnopolskie cykliczne kampanie marketingowe,

o    materiały reklamowe i POS, np.: plakaty, wywieszki cenowe, naklejki, makiety, stojaki,

o    reklamę ogólnopolską i lokalną w Internecie, prasie, radiu
i telewizji,

o    materiały eksplotacyjno-reklamowe sygnowane logo marki,
np.: torby reklamowe, reklamówki,

o    podręcznik operacyjny, instrukcje i wskazówki związane
z prowadzeniem sklepu,

o    podręcznik VM, który opisuje metody eksponowania towaru,

o    pakiet szkoleń,

o    dedykowany dla każdego ze sklepów Butik I Like! system motywacyjny dla Personelu sklepu.

   

Wysoka prowizja uzależniona od ceny sprzedaży produktu:

   

o    zakres prowizji jest ustalany indywidualnie w zależności od wielkości miejscowości, wysokości inwestycji i kosztów działania sklepów w danej lokalizacji,

o    najlepsi mogą liczyć na prowizję nawet do 45%!

   

Bezpłatne korzystanie ze znaku towarowego Butik I Like!

 

Gdzie są otwierane salony Butik I Like!?

Odpowiedź na to pytanie jest składową wielu elementów. Szczególną wagę przywiązujemy do lokalizacji salonów Butik I Like!, co oznacza, że:

  • salony są otwieranew miejscowościach liczących co najmniej
    35 tys. mieszkańców
    ,
  • sklepy mieszczą się główniew centrach i galeriach handlowych oraz na najbardziej ruchliwych ulicach miasta,
  • w zależności od potencjału miasta i danej lokalizacji powierzchnia lokalu liczy
    50-150 m2
    ,
  • nie mniej ważne jest dla nas umiejscowienia sklepu Franczyzobiorcy od jego miejsca zamieszkania, nie dalej niż 70 km.

Jaki jest łączny koszt inwestycji?

Wyróżniamy dwie główne składowe wpływające na wysokość inwestycji:

  • koszt inwestycji związany z przystosowaniem lokalu i projektów budowlanych, który jest uzależniony od wymogów wynajmującego lokal handlowy,
  • koszt inwestycji związany z aranżacją sklepu (minimum 900 zł netto/m2),
    na który składa się zakup:
    • mebli i akcesoriów służących do sprzedaży,
    • systemu sprzedażowego i sprzętu IT,
    • oświetlenia,
    • systemu zabezpieczenia towaru,

Dodatkowo nasz system franczyzowy wyróżnia:

  • brak opłaty wstępnej,
  • brak opłaty bieżącej,
  • brak opłaty marketingowej.

Skontaktuj się z nami”

http://tfg.pl/franczyza

Tymczasem portal franchising.pl początkiem lipca poinformował o tym jak ten biznes się kończy. Ze 160 sklepów pozostało 20.

„Znana marka odzieżowa rezygnuje z franczyzy i przenosi się do internetu. Z franczyzobiorcami żegna się na sali sądowej…

Do redakcji Franchising.pl zgłaszają się byli franczyzobiorcy opisujący swoje negatywne doświadczenia ze współpracy z odzieżowym konceptem Butik I Like. Ich zdaniem właściciel marki utrudniał im prowadzenie biznesu zwlekając z wymianą kolekcji w sklepach, a gdy chcieli zakończyć działalność w sieci, odmawiał zwrotu kaucji. Franczyzodawca twierdzi, że franczyzobiorcy sami wpędzili się w kłopoty, bo nie angażowali się w prowadzenie biznesu. Teraz próbuje odzyskać swoje należności na drodze sądowej. Postanowiliśmy bliżej przyjrzeć się konfliktowi.

http://franchising.pl/artykul/10301/byly-licencje-sa-pozwy/

W ramach uzupełnienia wkradła się drobna nieścisłość. Nie wstrzymano sprzedaży franczyzy w 2013 roku. Dwa lata temu poinformował o tym portal dlahandlu.pl

http://www.dlahandlu.pl/handel-wielkopowierzchniowy/wiadomosci/butik-otworzy-w-br-15-sklepow-i-szuka-nowych-franczyzobiorcow,40983.html

W minionym roku temat trafił na bloga i fakt likwidacji 40 sklepów został tu opisany. Właściciel otwarcie rozmawiał o zamknięciach, a jednocześnie szły kolejne otwarcia. Ze strony internetowej wynika, że i dziś-można wejść w ten biznes i otworzyć kolejny butik.

Pozostawiając tę sieć Czytelniczka nadesłała zdjęcia  z gh w Budapeszcie, gdzie lokale wynajęto rybom-czyli Tropikarium.

rekin

rekin2

Przypomnę, że w Kijowie (opisywana już ciekawostka) w gh też jest oceanarium. Magnes-zresztą mega atrakcyjny. W innym budynku w Kijowie  jest całoroczne lodowisko, jeszcze w innym basen.

Nic to jednak z tym co zrobiono w Medellin (Kolumbia). Festiwal kwiatów przyciąga ludzi.

ogrod

Festiwal Kwiatów.

https://www.youtube.com/watch?v=9WwVeZR-mDw 

 

 

Jak odróżnić newsa od fucka?-poradnik najemcy

przeliczeni

Death mall w Sosnowcu zostanie wyburzony. Nie można wykluczyć, że po wycięciu rynku lokalnego ten podniesie się z kolan. Po kilku miesiącach stagnacji odzywają się kolejni galernicy z różnych regionów kraju. Uwikłani. Znani, mniej znani, z jednym albo kilkudziesięcioma punktami.

W Polsce jeszcze poczekamy na kolejne upadki, skrzętnie skrywane długi w blasku iwętów na razie jeszcze robią wrażenie. W szczególności warto zwrócić uwagę na tzw. powiększenie (remodeling). Pozornie powiększenie jest sygnałem, że jest dobrze. Wchodząc jednak od środka to mus, a nie chęć. Dawca daje sygnał, albo się powiększysz i odrobisz dług, albo wejdzie nowy w Twoje miejsce a Ty będziesz robił na dług.  Na do widzenia dojdzie kara tak żeby było co robić na kolejne lata.

Stąd te powiększenia, asortymentu i „zmieniamy się dla Ciebie” ma podnieść obroty i zapewnić retailovy byt-najczęściej na kolejnych kilka lat.

Jak wygląda struktura zadłużonych w gh?

Ok. 60 procent najemców powolutku tonie, co sprytniejsi potrafią się wywinąć. O chętnych coraz trudniej. Czynsze spadają. Nie wszędzie, ale spadają. Firmy komercjalizujące robią co mogą-niemniej jednak jedna z gliwickich gh nie zamieszcza już nawet mapek najemców na stronie. Więcej pustych niż pełnych. Budynek dogorywa. Jak padnie to o tym napiszę. Ciekawe który szybciej-czy ten z Krakowa czy z Gliwic. Mniejsza o to dziś.

Jak i o to, że gdzieś w Polsce, już 75% budynku zostało skomercjalizowane i na m.in. Las Ramblas 11 milionów turystów rocznie odwiedza Barcelonę (tak informują media). Nic to. Do Poznania w kilka miesięcy przyjechało 10 milionów (do Posnanii). Okrągły jubileusz.

I takie fuck newsy idą w fejsbukowy eter w roku 2017. Jest nadzieja, że media tego nie przedrukują. Kto poznał Barcelonę wie, jak wygląda Las Ramblas i co to za miasto. Wg Wikipedii w Barcelonie mieszka blisko 1mln 600.000 ludzi. W Poznaniu nie całe 560.000. 11 milionów turystów w Barcelonie milion siedemset tysięcy w Poznaniu.

http://www.xn--pozna-07a.pl/mim/s8a/raporty-i-analizy,doc,111/ruch-turystyczny-przyjazdowy-krajowy-i-zagraniczny-oraz-wykorzystanie-bazy-konferencyjnej-poznania-i-aglomeracji,50857.html

Janusze jednak policzyli, że milion więcej ludzi w kilka miesięcy przyjechało do gh- niż do Barcy rocznie. To mniej więcej tak jakby obstawić, że Lech Poznań  w LM do przerwy strzeli na Camp Nou cztery, a po przerwie trzy dorzuci.

W Bielsku Białej –to nowa osobliwość-ochroniarze dostali nakaz nie wchodzenia do budynku wejściami służbowymi (tymi bez liczników). Mają wchodzić i wychodzić przez drzwi dla klientów. Mają nabijać piki czyli frekwencję. Taki prikaz. Przyzwyczajenia spacerowe muszą zmienić.

Tymczasem w  ojczyźnie systemu TV CBS opublikowała newsa. Warto-nawet nie znając języka zobaczyć obrazki. Retailova wycieczka.

fot

https://www.aol.com/article/finance/2017/06/05/heres-what-could-happen-to-americas-hundreds-of-dead-malls/22126808/?a_dgi=aolshare_twitter

fot.Reuters/Suzanne Plunkett

wniosek: spróbuj odróżnić newsa od fucka.

P.S. Pozdrowienia dla znajomych z Parczewa)))

 

Nie produkt jest problemem. Czynsz+milion królików=dług-poradnik najemcy

przeliczeni

Temat retailu wraca jak bumerang. Kilka wybranych „dialogów” z -najemcami AD 2017.

"Witam, Chciałbym usunąć się z galerii handlowej w Gdańsku. Czy ktoś ma doświadczenia z firmą Pradera? Jak z nimi rozmawiać, czego się spodziewać. Mam umowę na jeszcze 5 lat ale nie daję rady".

Odp. Nie ma znaczenia firma taka czy inna. Z informacji natywnych wynika, że do Gdańska „pół Niemiec” jeździ. Promami ciągną klienci ze Szwecji.

 

"Witam, Jestem najemca w Galerii. Chce wyjść z owego punktu i moje pytanie dotyczy rad. W jaki sposób wyjść ponosząc jak najmniejszym koszt wypowiedzenia umowy. Owa galeria nie spełnia moich oczekiwań (chyba jak każda zbyt duże wymagania co do kosztow). Na samym wstępie wspomnę iż zarząd galerii przeprowadza generalny remont w godzinach pracy. Młoty udarowe, brak zabezpieczenia miejsc pracy, brak reklamy mojego sklepu, dość dużo lokali pustych ok 40% brak możliwości spotkania się z zarządem(nie odpowiadają i nie odbierają na tel). Czy istnieje możliwość w jakiś "ludzki sposób " opuszczenia tego miejsca?

 

Dodam, że umowa kończy się w grudniu tego roku. Już działam z moim prawnikiem, zbieramy dowody aby wypowiedzieć umowę."

Odp. Ludzkim sposobem jest zapłacenie wszystkich faktur. To bolesne, niemniej jedno z rozwiązań. Pan jest nikim-musi pan mieć tę świadomość. Dlatego też w kalendarzu nie ma dla pana czasu. To jest świadome działanie na „czas”.

 

"Witam. Borykam się z pewnym problemem. Otworzyliśmy sklep w Galerii City Meble w Gdańsku z początkiem kwietnia. Tradycyjnie Galeria robi już co chce (obiecane tłumu nie przyszły, odcięto nam w porozumieniu (podobno) z innymi najemcami wjazd do Galerii od strony naszego sklepu (który miał być atutem). Dyrekcja i zarząd mimo pism i maili nie reagują w ogóle. Nie rozliczają się z kosztów marketingu, reklamy, brak wpływu na politykę Galerii. I totalna ignorancja i lekceważenie. Co począć z takim fantem? Jestem w kontakcie z prawnikiem ale póki co formalne wezwania z naszej strony sa zwyczajnie olewane.. Będe zobowiązany za jakąkolwiek formę pomocy/sugestii."

Odp.

Obawiam się, że nie jestem w stanie panu pomóc. Takie sytuacje zdarzają się w różnych budynkach. Brak reakcji to sposób zarządzania. Pisałem o tym wielokrotnie, media pisały. Takie są realia. Podpisał pan umowę, nie zabezpieczył się na taką okoliczność. Mają prawo teoretycznie zamurować wejście a pan nie ma nic do powiedzenia. Poza tym jeśli nie ma w umowie uszczegółowienia wydatków to może pan dostawać faktury jakie chcą-poza kontrolą. Na tym polega system. Pan miał podpisać umowę i ma pan płacić. A potem to już pana problem. Chyba, że prawnik zobaczy światełko do tego aby ją skutecznie unieważnić. I wyjść z tego budynku.

"Dzień dobry, jestem najemcą lokalu w galerii Vivo! Stalowa Wola, niestety mamy duży problem z dyrektorem, z tego co wiem wcześniej był dyrektorem galerii Tarnovia , doszły mnie słuchy że "utopił" tą galerię, może miałby Pan więcej informacji na ten temat ?? Niestety ten Pan to taki typowy dyrektor galerii, nie odpisuje na meile, nie odbiera te i nie oddzwania, przedstawia chorą odwiedzalność i twierdzi że wszyscy są bardzo zadowoleni tylko nie my. Prywatni najemcy od jakiegoś czasu nie płacą czynszów bo ich na to nie stać, do sklepów wchodzi po 20 osób dziennie..., zerowe utargi są bardzo częste. Galeria nic nie robi żeby nam pomóc, nie przekazuję informacji do właścicieli, generalnie nas olewają. Walczymy o obniżkę czynszów oraz zmianę Pana dyrektora bo razem z nim idziemy na dno. Jeśli ma Pan jakieś informację na temat tego Pana to bardzo proszę o kontakt. Z góry dziękuje i pozdrawiam."

Odp.

Dzień dobry. Od trzech lat piszę na ten temat. Pisałem też o tym że Vivo nie ma przyszłości. Pisałem, że ta inwestycja nie ma sensu. Te informacje były i są dostępne. Pisałem o takim sposobie zarządzania i ujawniłem na czym ten mechanizm polega. To nie jest kwestia konkretnej osoby tego dyrektora lub innego dyrektora, ale systemu. Świadome działanie. Od początku do końca po to, aby wyciągnąć maksimum pieniędzy. Zastanawiam się jak to jest, że pojawiło się tak wiele publikacji na temat galerii handlowych, a jednak znajdują się chętni? Powiem więcej galeria Vivo była opisana też na lokalnych forach internetowych na etapie budowy. Kilkudziesięciu ludzi kontaktowało się ze mną na tym etapie i nie weszli do tego budynku. Nie podpisali tych umów. Dziś są wygranymi, bo dali się przekonać blogerowi czy temu o czym pisali byli już dziś najemcy-z reguły bankruci. Ta informacja była mocno dyskutowana na forach internetowych, a sposoby wyjścia zostały wielokrotnie opisywane na blogu czy w komentarzach i lub w książce. Nie można wg mnie dziś wychodzić z założenia nieświadomości. Najemcy podpisujący umowy np. w 2011 roku (to rok podpisania umowy przeze mnie) po a) czytali i słyszeli o rekordach frekwencji, b) nie słyszeli o bankrutach i skandalicznym zarządzaniu poprzez lekceważenie, strach i kolejne kredyty c) nie mieli informacji o tym dlaczego upadło wiele sklepów sieciowych, franczyzowych czy innych punktów. Proszę wybaczyć. W pełni rozumiem państwa sytuację. Trzeba jednak poklikać. Poczytać. A dziś co państwu pozostaje?Dokładać, wyprzedawać się. Zadłużać. Lub zrzeszyć. "Galeria nic nie robi". A co ma robić? Za uszy ludzi wyciągnąć z domów i nakazać zakupy? Galeria nic nie zrobi, bo nie jest w stanie. Zbudowali budynek odpowiadający 20 osobom dziennie w pani przypadku. Pewnie zdarza się, że tych osób jest więcej lub mniej. Ten model biznesowy przy takich kalkulacjach nie ma racji bytu. Daliście się państwo naciągnąć. Na duże pieniądze. Dziękuję za ten sygnał życząc państwu zdrowia-bo to jest istotne i pomysłu na siebie, bo w gh -jej nie ma. Przedstawione przez panią spostrzeżenia są tylko kalką. Potwierdzeniem mechanizmów i prania mózgów. Zapewniam panią. Że ci "wszyscy zadowoleni" to bank, firma zarządzająca i inwestor.

I kolejny.

"Piszę, ponieważ od dłuższego czasu śledzimy z mężem bloga "Przeliczeni", ale mimo całej zdobytej tam wiedzy nie udało nam się ustrzec przed problemami związanymi z wynajmem lokalu w galerii handlowej.

Działalność prowadzę od 2 lat, a mąż od kilkunastu. Dwa lata temu otworzyliśmy sklep internetowy z odzieżą outlet, ale postanowiliśmy się rozwinąć z pomocą kredytu inwestycyjnego i otworzyć sklep stacjonarny. Wybór wydawał się prosty. Po odwiedzeniu kilku ulic kiedyś handlowych, dziś prawie martwych gdzie stawki czynszowe mimo wszystko do niskich nie należą postanowiliśmy spróbować szczęścia w galerii.

W miesiącu maju bieżącego roku zaczęły się nasze problemy, czyli jest to stosunkowo świeża sprawa. Sklep został otwarty w ostatnich dniach grudnia 2016r. Jest to sklep odzieżowy o powierzchni łącznej ok. 100m2. Jest to też nasz jedyny punkt i źródło dochodu. Początek roku był słaby jak to zawsze bywa, ale marzec i kwiecień miały tendencję wzrostową, choć nadal sporo poniżej naszych oczekiwań. W maju obroty spadły na łeb, na szyję co mnie zmroziło, gdyż liczyliśmy się ze spadkiem obrotów w okresie letnim, ale nie aż tak drastycznym i nie tak wcześnie. W związku z zaistniałą sytuacją umówiliśmy się na spotkanie z osobą, która zawierała z nami umowę. Na spotkanie udał się mąż, który wrócił z niego roztrzęsiony. Usłyszał, że może przyczyna niskich obrotów leży w produkcie. Mówi to osoba, która nigdy u nas nic nie kupiła, była tylko w dniu otwarcia sklepu na 2 minuty, więc uważam że szukanie winy w produkcie którego się nawet nie zna jest wręcz bezczelne. Pani obiecała nam jednak, że sprawę przedstawi na zarządzie i dostaniemy odpowiedź za 3 dni. Z 3 dni zrobiły się 3 tygodnie, podczas których dopytywaliśmy o odpowiedź w naszej sprawie, ale byliśmy zbywani. 2 dni przed terminem płatności faktury napisałam, że nie jestem w stanie jej zapłacić i proszę o przesunięcie terminu płatności. Jeszcze tego samego dnia odezwał się pan dyrektor, który podobno przebywał na zwolnieniu i zaproponował spotkanie.

Spotkać się było ciężko, bo pan jest bardzo zapracowany i ma mnóstwo spotkań, ale kiedy wreszcie udało nam się umówić spotkanie mocno mnie rozczarowało. Pan dyrektor już wcześniej mailowo prosił nas o przedstawienie KPiR, faktur zakupowych, chciał znać nasze marże. Odmówiliśmy dostępu do tych informacji, podając to co naszym zdaniem wystarczy. Mimo tego na spotkaniu nadal upierał się, że bez znajomości marży nie jest w stanie oszacować naszych kosztów, choć nie trzeba tu robić wnikliwej analizy by widzieć, że budżet nie ma prawa się spinać, gdy niemal 50% naszego przychodu pochłaniają zobowiązania względem galerii. Mąż jest dość nerwowym człowiekiem, ale grzecznie choć stanowczo dał do zrozumienia, że problemu należy szukać poza naszym sklepem. Pan dyrektor pozostał głuchy na to stwierdzenie i nadal upierał się przy swoim. Kiedy zasugerowaliśmy żeby przeszedł się po naszym piętrze, które jest pomijane przy organizacji różnych eventów i obroty spadają nie tylko nam, naskoczył na nas skąd mamy takie informacje, z kim rozmawiamy, konkretne nazwiska. Niewiele brakowało, by skończyło się na rękoczynach.

Nadal jesteśmy w punkcie wyjścia, bo nic nie zostało ustalone i nie wiem jak wybrnąć z tej sytuacji. Mamy z mężem rozdzielność majątkową, ale wszystko jest na mnie i nie ma możliwości przepisania na męża. Nasz samochód, mieszkanie, a także firma. Umowę najmu mamy zawartą na 2 lata, ale zabezpieczyliśmy się możliwością wypowiedzenia jej ze skutkiem na koniec roku. Na tą chwilę nasze zaległości to 2 faktury, z których jedna jest zapłacona częściowo, otrzymałam już kolejne faktury, których również nie będę miała prawdopodobnie z czego zapłacić. Obecnie wystawione faktury przez galerię opiewają na kwotę ponad 8000 złotych. Obawiam się, że nie damy rady przetrwać sezonu letniego. Dzienne przychody obecnie to w porywach ok. 100-200 zł, zdarzają się dni z zerową sprzedażą. Nie mamy pieniędzy na zakup towaru, a to prosta droga do utraty klientów. Ruch w galerii na naszym poziomie (+1) jest słaby, koło nas są również puste lokale. Wiem, że nasza sytuacja nie jest tak dramatyczna jak niektórych najemców gh, ale po prostu nie bardzo wiem jak dalej pokierować całą sytuacją”.

 

Odp. Najemcy, byli najemcy, czytelnicy bloga, komentatorzy bloga (w dużej części) czyli Ci którzy współredagują bloga od 3 lat: to są konkretni ludzie, znane kancelarie prawne, którzy oprócz wirtualnej rzeczywistości są, istnieją. Nie są wymyśleni. Warto się wczytywać wcześniej i jednak spróbować podejść krytycznie do tematu. Ileż można pisać o tym samym? Jak to jest, że tak wiele podmiotów wchodzi z gh do sieci, a w tym przypadku z sieci do gh? Media wiele razy publikują informacje, że w przypadku dużych podmiotów witryna jest oknem wystawowym, marketingowym, wizerunkowym. Że klienci szukają okazji i tłumy są wtedy, kiedy te okazje się pojawiają (dla przykładu niedawna promocja 60 procent na wszystko w Pruchniku). W sieci jednak są miliardy stron internetowych, platformy zakupowe, fan peage. Jest trudno pozyskać klienta w sieci, a koszty pozycjonowania bywa, że się nigdy nie zwrócą. Trafienie z produktem do mediów to rzadkość i masa szczęścia-pod jednym warunkiem-że to coś czymś się wyróżnia. Wyobrażam sobie inwestycję miesiąc w miesiąc w sklep internetowy na poziomie 8000 złotych. Wydaje się, że przy wsparciu profesjonalnych firm działających w sieci taki sklep mógłby się z czasem przebić i zbilansować. Pod paroma warunkami. Różnorodności, kreatywności, ceny i obsługi klienta. To jednak spory koszt, te 8000 złotych miesięcznie. Wydatkowanie takiej sumy nie ma sensu w płytki kwadratowe w gh, w przebudowy, w pomniejszanie, powiększanie etc.

Gh to jest sposób na wydojenie. Nielogiczny, ale rentowny dla retailerów schemat. W Poznaniu w gh znalazło się 40 gastronomów (jadłodajni) w jednym miejscu. I na co oni liczą? Fut korty (stołówki)  w Polsce furczą od rotacji. Już są w gronie przeliczonych.

Jeszcze jedno spostrzeżenie. Bywa, że wyhodowany dłużnik jest już niepotrzebny, a punkt jest rentowny. Wówczas znika jeden najemca, a pojawia się drugi. Ten pierwszy po wyprzedaniu się spłaca długi lub nie.

I nawet jeśli ktoś zarabia (bo i tacy są)  to miesiąc w miesiąc zaciskają zęby wysłupując kolejne odrealnione tysiące na czynsz plus papier toaletowy. I tak można by pisać i pisać. Nie ulega wątpliwości, że wypożyczalnie VHS vel gh mają i mieć będą kolejnych najemców, bo tak to działa. Jak z paleniem. Niby „wszystko” wiadomo, a i tak tysiące idą z dymem. Nie każdy jednak ma raka.

Najemcom z dworcogalerii w Katowicach należy życzyć zdrowia. Bo wystarczających obrotów na poziomie - czy +1 nie będzie.

A z innej beczki ostatnim akordem działalności wydawniczej w zakresie retailovo franczyzowym jest zapowiadana książka dedykowana franczyzie. Nakład 1000 egz. Dla zasady. Ta pierwsza połówka to ludzie sukcesu. 

Okadka

Znajdziecie w niej wiele stanowisk na temat franczyzy. Przykładów. I rzecz jasna wnioski końcowe.

Ta publikacja będzie ważna z zasadniczego powodu: zarządzający galeriami bawią się w sprzedawców franczyz. Za prowizję. Mam nadzieję, że podobnie jak w przypadku wielu niedoszłych najemców w galeriach handlowych po zapoznaniu się z materiałami już opublikowanymi weźmie sobie na wstrzymanie i zainwestuje w coś perspektywicznego- nie koniecznie i tylko na gotowych zasadach w gh. Pozdrawiam.

I polecam ten materiał. 

http://innpoland.pl/136377,jego-biznes-legl-w-gruzach-legendarny-krakowski-restaurator-wylecial-drzwiami-ale-wraca-oknem

Dla przypomnienia nr tel. do kancelarii prawnej zajmującej się gh: 506 099 896.

P.S. Z cyklu znalezione w sieci z przymróżeniem oka na poprawę obrotów. "Lubelska asocjeta" w gh (od 1,30s.)

https://www.youtube.com/watch?annotation_id=annotation_3279788341&feature=iv&src_vid=keWgw8bqMY8&v=Z99r6s0Zh4Q

P.S. Ciekawy apel na końcu. Może przyniesie zlecenia?

http://innpoland.pl/135671,najstarszy-warszawski-kaletnik-pracuje-w-zawodzie-od-73-lat-niestety-musi-zamknac-swoj-zaklad

 

Polacy w UK "już podpisują umowy"-minimum na 10 lat

przeliczeni

 Taki dostałem dzisiaj e-mail (pisownia oryginalna):

"Przeczytany tekst o milionowej frekwencji w centrum handlowym, o biznesie na sprzedaż (z powodów osobistych), który przynosi zyski od pierwszego miesiąca skłonił mnie do napisania do Pana. Wszędzie nam mydlą oczy. WSZĘDZIE!!! Te ogłoszenia to nic innego jak próba ratunku przed bankructwem, które wisi w powietrzu. I co najlepsze te ogłoszenia to czysta łapanka, za pomocą takich samych sztuczek, jak te, na które nadział się oferujący ten lokal. Na wizję zysku, milionów ludzi i fantastycznego, prosperującego biznesu. FAŁSZ, FAŁSZ, FAŁSZ!!! Franczyza i centrum handlowe to w zdecydowanej większości przypadków synonim słowa: BANKRUCTWO, DRAMAT, TRAGEDIA.

Ale do rzeczy…

Wyjechałem do Wielkiej Brytanii w 2015 roku. Głównie z powodów osobistych, no i nie oszukujmy się – jak każdy kto wyjechał – również z powodów finansowych. Nie oglądam tutaj polskiej telewizji bo nie mogę zgodzić się z propagandą i mydleniem oczu (i nie ważne czy mówimy tu o TVN/TVP/Polsacie czy innych).

Nie zmienia to faktu, że czuje się Polakiem i jestem z tego dumny. Każdego dnia mimo wszystko tęsknie za krajem, znajomymi, rodziną. Za polską kuchnią, górami… Za polskością…

Ale kiedy słyszę w TV, że Polacy masowo wracają do kraju to krew mnie zalewa. Skąd oni biorą te dane? Chyba z kosmosu. Na bieżąco śledzę polskie grupy polonijne w Londynie. I tylko w ostatnich 3 miesiącach zauważyłem około 20-30% wzrost postów typu:

 0148

027

0310

044

Żeby zrobić takie 4 zrzuty ekranu z facebooka potrzebowałem jakieś 2-3 minuty. Tak więc pytam. Skąd oni biorą te dane? Takich postów są dziennie setki na różnych grupach. Polacy szukają pracy, pomocy w otwarciu konta bankowego i załatwieniu angielskiego numeru ubezpieczenia. Czyli są to osoby, które są spakowane i zdecydowane wyjechać, albo właśnie przyjechały.

To gdzie są te wszystkie osoby, które masowo wracają do Polski skoro liczba wyjeżdżających rośnie?

Jedno jest pewne: Anglia to nie jest kraj w którym trzeba ciężko pracować żeby żyć na dobrym poziomie. Sam zaczynałem jak prawie każdy na zmywaku, by po niecałych 2 latach mieć już pracę, w której mogę się realizować i rozwijać. W zasadzie w tej chwili mam dwie prace: jedną na kontrakt, a drugą na swój rachunek. Kokosów z tej drugiej nie ma, ale pomalutku, powolutku do przodu.

I właśnie z racji tej drugiej działalności miałem okazać poznać osobę która pracuje w angielskim odpowiedniku naszego polskiego MSWiA. Od tego urzędnika dowiedziałem się, że obecnie są oni w jednym, wielkim szambie. Dlaczego? No właśnie dzięki wizji Brexitu. Są zalewani masowo dokumentami o rezydenturę, o brytyjski paszport. Nie są w stanie obrobić – nie ma szans. Żeby to zrobić potrzebują dodatkowej armii urzędników i wielu lat czasu!!! Takie są realia.

Mieszkając tutaj, słuchając radia, czy czytając polską prasę w UK też jesteśmy manipulowani. Na każdej stronie Brexit, w radiu co druga reklama to Brexit i pomoc firm w uzyskaniu rezydentury i paszportu. Polskie biura rachunkowe rosną jak grzyby po deszczu. Fakt jest taki, że jeśli płacisz tu podatki, legalnie pracujesz, nie popadasz w konflikt z prawem to nie oszukujmy się: rząd Cię nie wyrzuci bo nas potrzebują. I nieważne czy jesteś tu rok, czy 10 lat. Bez siły roboczej z Unii Europejskiej Wielka Brytania popadnie w największy kryzys finansowy, znacznie większy jak ten ostatni.

W brytyjskiej prasie już można przeczytać, że pracownicy z Europy Wschodniej wracają do swoich krajów w związku z Brexitem, bo nie mają pewności, czy będą mogli tu zostać. Ale wielkie nagłówki, że Polacy masowo wracają do kraju z powodu Brexitu to wyssane z palca bzdury. Nikt z moich znajomych nawet nie myśli o powrocie na stałe do Polski.

Nie dajcie się zmanipulować informacjom w mediach i prasie. Zarówno wy Polacy w kraju, jak i Ci na emigracji. Nie dajcie się podzielić tym spekulantom…

PS. Kiedyś pracowałem w Anglii w firmie, która działała właśnie na bazie franczyzy. Właściciel tego biznesu okazał się wielkim kombinatorem i oszustem, ale nie o tym. W jednym z gorszych miesiącu wysłał nam wszystkich zdjęcie, na którym było kilka monet: jakieś 12 funtów w bilonie. I podpisał to zdjęcie: „tyle mi zostało, po opłaceniu rachunków i waszych wynagrodzeń…”

Tak więc franczyza w Polsce czy w UK to niezłe bagno… Byle udupić franczyzobiorcę… Tyle w tym temacie…

Zapewne się nie raz jeszcze odezwę, bo Pańskiego bloga czytam od samego początku jego postania. Książkę „Przeliczeni” też przeczytałem, a teraz krąży ona po moich znajomych w Londynie. Każdy jest zszokowany jej zawartością bo nigdy nie myślał, że polski retail tak wygląda od środka".

Tyle czytelnik-zresztą znajomy. Powstają firmy, które zakładają firmy czy przenoszą do USA, UK czy Czech. Ten rynek się rozwija. Można spodziewać się wiz do UK-ale nie dla przedsiębiorców i ich pracowników. Jeśli wyjeżdżać to faktycznie przed Brexitem. Należy też pamiętać, że najwięcej bezdomnych jest z Polski. 

Najstarsi czytelnicy pewnie ciekawi jak idzie portal. 1,5 roku to już jakiś punkt odniesienia. Rok do roku wzrost -  kilkunastu tysięcy procent przy minimalnych kosztach. Podatkowych, składkowych, personalnych i reklamowych. I inwestorzy, którzy widzą potencjał. Na razie jednak-dziękuję, postoję.

Z pozdrowieniami

Janusz biznesu vel Marian blogosfery

P.S. Raz jeszcze udanych wakacji. Polecam lubelszczyznę i wodę ze studni. Do Grecji jeszcze trochę brakuje)))

Interesujące teksty w kontekście.

http://biznes.onet.pl/gielda/wiadomosci/spolki-z-gieldy-w-krajowym-rejestrze-dlugow/5mfdbk

http://innpoland.pl/135967,ta-liczba-az-bije-po-oczach-koszty-zalozenia-firmy-w-polsce-sa-cztery-razy-wieksze-niz-u-sasiadow

 

 

 

 

 

© Przeliczeni
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci