Menu

Przeliczeni

Blog będzie dotyczył historii związanej z funkcjonowaniem galerii handlowych. Ustaleniami najemców dotyczącymi różnych aspektów prowadzenia działalności w galeriach handlowych.

Polacy w UK "już podpisują umowy"-minimum na 10 lat

przeliczeni

 Taki dostałem dzisiaj e-mail (pisownia oryginalna):

"Przeczytany tekst o milionowej frekwencji w centrum handlowym, o biznesie na sprzedaż (z powodów osobistych), który przynosi zyski od pierwszego miesiąca skłonił mnie do napisania do Pana. Wszędzie nam mydlą oczy. WSZĘDZIE!!! Te ogłoszenia to nic innego jak próba ratunku przed bankructwem, które wisi w powietrzu. I co najlepsze te ogłoszenia to czysta łapanka, za pomocą takich samych sztuczek, jak te, na które nadział się oferujący ten lokal. Na wizję zysku, milionów ludzi i fantastycznego, prosperującego biznesu. FAŁSZ, FAŁSZ, FAŁSZ!!! Franczyza i centrum handlowe to w zdecydowanej większości przypadków synonim słowa: BANKRUCTWO, DRAMAT, TRAGEDIA.

Ale do rzeczy…

Wyjechałem do Wielkiej Brytanii w 2015 roku. Głównie z powodów osobistych, no i nie oszukujmy się – jak każdy kto wyjechał – również z powodów finansowych. Nie oglądam tutaj polskiej telewizji bo nie mogę zgodzić się z propagandą i mydleniem oczu (i nie ważne czy mówimy tu o TVN/TVP/Polsacie czy innych).

Nie zmienia to faktu, że czuje się Polakiem i jestem z tego dumny. Każdego dnia mimo wszystko tęsknie za krajem, znajomymi, rodziną. Za polską kuchnią, górami… Za polskością…

Ale kiedy słyszę w TV, że Polacy masowo wracają do kraju to krew mnie zalewa. Skąd oni biorą te dane? Chyba z kosmosu. Na bieżąco śledzę polskie grupy polonijne w Londynie. I tylko w ostatnich 3 miesiącach zauważyłem około 20-30% wzrost postów typu:

 0148

027

0310

044

Żeby zrobić takie 4 zrzuty ekranu z facebooka potrzebowałem jakieś 2-3 minuty. Tak więc pytam. Skąd oni biorą te dane? Takich postów są dziennie setki na różnych grupach. Polacy szukają pracy, pomocy w otwarciu konta bankowego i załatwieniu angielskiego numeru ubezpieczenia. Czyli są to osoby, które są spakowane i zdecydowane wyjechać, albo właśnie przyjechały.

To gdzie są te wszystkie osoby, które masowo wracają do Polski skoro liczba wyjeżdżających rośnie?

Jedno jest pewne: Anglia to nie jest kraj w którym trzeba ciężko pracować żeby żyć na dobrym poziomie. Sam zaczynałem jak prawie każdy na zmywaku, by po niecałych 2 latach mieć już pracę, w której mogę się realizować i rozwijać. W zasadzie w tej chwili mam dwie prace: jedną na kontrakt, a drugą na swój rachunek. Kokosów z tej drugiej nie ma, ale pomalutku, powolutku do przodu.

I właśnie z racji tej drugiej działalności miałem okazać poznać osobę która pracuje w angielskim odpowiedniku naszego polskiego MSWiA. Od tego urzędnika dowiedziałem się, że obecnie są oni w jednym, wielkim szambie. Dlaczego? No właśnie dzięki wizji Brexitu. Są zalewani masowo dokumentami o rezydenturę, o brytyjski paszport. Nie są w stanie obrobić – nie ma szans. Żeby to zrobić potrzebują dodatkowej armii urzędników i wielu lat czasu!!! Takie są realia.

Mieszkając tutaj, słuchając radia, czy czytając polską prasę w UK też jesteśmy manipulowani. Na każdej stronie Brexit, w radiu co druga reklama to Brexit i pomoc firm w uzyskaniu rezydentury i paszportu. Polskie biura rachunkowe rosną jak grzyby po deszczu. Fakt jest taki, że jeśli płacisz tu podatki, legalnie pracujesz, nie popadasz w konflikt z prawem to nie oszukujmy się: rząd Cię nie wyrzuci bo nas potrzebują. I nieważne czy jesteś tu rok, czy 10 lat. Bez siły roboczej z Unii Europejskiej Wielka Brytania popadnie w największy kryzys finansowy, znacznie większy jak ten ostatni.

W brytyjskiej prasie już można przeczytać, że pracownicy z Europy Wschodniej wracają do swoich krajów w związku z Brexitem, bo nie mają pewności, czy będą mogli tu zostać. Ale wielkie nagłówki, że Polacy masowo wracają do kraju z powodu Brexitu to wyssane z palca bzdury. Nikt z moich znajomych nawet nie myśli o powrocie na stałe do Polski.

Nie dajcie się zmanipulować informacjom w mediach i prasie. Zarówno wy Polacy w kraju, jak i Ci na emigracji. Nie dajcie się podzielić tym spekulantom…

PS. Kiedyś pracowałem w Anglii w firmie, która działała właśnie na bazie franczyzy. Właściciel tego biznesu okazał się wielkim kombinatorem i oszustem, ale nie o tym. W jednym z gorszych miesiącu wysłał nam wszystkich zdjęcie, na którym było kilka monet: jakieś 12 funtów w bilonie. I podpisał to zdjęcie: „tyle mi zostało, po opłaceniu rachunków i waszych wynagrodzeń…”

Tak więc franczyza w Polsce czy w UK to niezłe bagno… Byle udupić franczyzobiorcę… Tyle w tym temacie…

Zapewne się nie raz jeszcze odezwę, bo Pańskiego bloga czytam od samego początku jego postania. Książkę „Przeliczeni” też przeczytałem, a teraz krąży ona po moich znajomych w Londynie. Każdy jest zszokowany jej zawartością bo nigdy nie myślał, że polski retail tak wygląda od środka".

Tyle czytelnik-zresztą znajomy. Powstają firmy, które zakładają firmy czy przenoszą do USA, UK czy Czech. Ten rynek się rozwija. Można spodziewać się wiz do UK-ale nie dla przedsiębiorców i ich pracowników. Jeśli wyjeżdżać to faktycznie przed Brexitem. Należy też pamiętać, że najwięcej bezdomnych jest z Polski. 

Najstarsi czytelnicy pewnie ciekawi jak idzie portal. 1,5 roku to już jakiś punkt odniesienia. Rok do roku wzrost -  kilkunastu tysięcy procent przy minimalnych kosztach. Podatkowych, składkowych, personalnych i reklamowych. I inwestorzy, którzy widzą potencjał. Na razie jednak-dziękuję, postoję.

Z pozdrowieniami

Janusz biznesu vel Marian blogosfery

P.S. Raz jeszcze udanych wakacji. Polecam lubelszczyznę i wodę ze studni. Do Grecji jeszcze trochę brakuje)))

Interesujące teksty w kontekście.

http://biznes.onet.pl/gielda/wiadomosci/spolki-z-gieldy-w-krajowym-rejestrze-dlugow/5mfdbk

http://innpoland.pl/135967,ta-liczba-az-bije-po-oczach-koszty-zalozenia-firmy-w-polsce-sa-cztery-razy-wieksze-niz-u-sasiadow

 

 

 

 

 

Hodowanie dłużników-poradnik najemcy

przeliczeni

Okazja goni okazję, promocja promocję, „sale” pełne chorych od obrotów najemców i flakony na łzy-to w perspektywie długoterminowej- przyszłość.

100 milionów klientów odwiedziło tylko dworcogalerie w Polsce w czerwcu 2017. Rok do roku zanotowano wzrosty na poziomie 30 procent co przełożyło się na kolejki najemców celem najmu lokalu. To z kolei pociągnie za sobą utworzenie nowych miejsc pracy dla ok. 50.000 ludzi.

Hitem stają się bańki na mleko w których klienci wynoszą jedzenie w strefie tzw. fuut kortu. W Katowicach zawiązał się komitet kolejkowy przed wejściem do gh liberum veto, które ostatecznie nie zapowiada wkrótce otwarcia, bo lokale już w szwach pękają.

W Bytomiu najemcy odnotowują rekordowe obroty na poziomie 100-200 złotych dziennie (strefa +1)  co przy czynszu w okolicach 9.000 złotych miesięcznie sprawi, że po dwóch latach rachunek do spłaty wyniesie grubo ponad sto tysięcy plus kredyt inwestycyjny. Nieruchomości pod zabezpieczenie pójdą pod komorniczy młotek.

W Warszawie trwa mejling do firm z kuszącym błaganiem o wejście do g łódzkiego sukcesu nawet za zero złotych w pierwszych miesiącach po podpisaniu umowy. Chętnych jak na lekarstwo.

W Tychach hokeiści już bukują terminy na kolejne iwęty jako generatory ruchu, a mieszkańcy z ulicy Engelsa dziś Edukacji wspominają czasy kiedy biegające za piłką po łące dzieci- wymienił dyskont-teraz mają już na wyciągnięcie ręki życiową szansę w postaci gh która zdaniem expertów doprowadzi do eksplozji ekonomicznej miasta i zbudowania jeszcze jednego stadionu dla wschodniej dzielnicy.

W Łomży już liczą odszkodowanie idące w ok. 100.000 tysięcy, bo jakoby blog doprowadził do wycofania się najemców czy innych inwestorów co uznaję za osobisty sukces.

Łomży dedykuję nową kolekcję-brand odzieżowy, który najlepiej sprzedać na zasadach franczyzy. I najlepiej „na słupa”.

 ogoleni

 

Chętni do wejścia w system retail mają szansę to zrobić w Wołominie i jak twierdzi właściciel jest to okazja.

so

„Odstąpię kawiarnię SO!COFFEE. Jest to umowa franczyzy co dodatkowo pomaga w tworzeniu stałej bazy klientów. Franczyza dodatkowo zapewnia dostawców, wsparcie marketingowe oraz szkolenia.

1. Lokal 68 m do tego ogródek przy witrynie.
2. Lokal jest w pełni wyposażony i umeblowany zgodnie ze standardem franczyzodawcy
3. Wynegocjowany znakomity czynsz
4. Vis a vis galerii do końca roku powstanie retail park, który dodatkowo napędzi klientów.
5. W pełni wyszkolona i zorganizowana kadra pracowników.

Warunki przejęcia:
1) depozyt/ gwarancja bankowa dla galerii o równowartości 3 czynszów brutto
2) Odstępne 350 000 zł z VAT”

Co ciekawe ta gh ma dopiero kilka miesięcy, a już się pojawiają pierwsze okazje.

Poza tym co słychać w retailovym świecie? Trochę jak ze ślimakami. Hodowanie dłużników idzie pełną parą.  Zadłużonych „ludzi sukcesu” mami się kolejnym otwarciem,  które pomoże temu pierwszemu otwarciu. Sprytne.

Dla zainteresowanych działalnością w Olsztynie coś fashion.

„Odstąpię atrakcyjny lokal w Galerii Warmińskiej w Olsztynie. Powierzchnia 83 m2, lokal narożny z dużą witryną. Obecnie w lokalu jest sklep franczyzowy, znanej polskiej marki odzieży damskiej. Istnieje możliwość kontynuowania franczyzy. 

Galeria Warmińska funkcjonuje od 1,5 roku. Jest to nowoczesna i największa galeria w promieniu 250 km. W zeszłym roku odwiedziło ją 8 mln klientów”.

lokalwgaleriiwarminskiejodstapiesklepolsztyn302918017

 Dla degustatorów.

"Sprzedam dobrze funkcjonująca restaurację w Galerii Warmińskiej w Olsztynie o powierzchni ok.160 m2.
Lokal posiada wentylacje i klimatyzację (2 pompy ciepła).Cena bez wyposażenia 200 000 zł "

resto1

To ogłoszenie kusi zyskami.

"Z powodów osobistych zmuszony jestem sprzedać gotowy biznes przynoszący Z Y S K I już od pierwszego miesiąca działalności".

full

http://www.szukam-inwestora.com/oferty/41211-sprzedam-restauracje-grill-bar-w-centrum-handlowym

 Niektóre ogłoszenia są w stanie skusić nawet sceptyka.

„Sklep jest doskonałym źródłem stałego miesięcznego dochodu, nie wymaga dużych nakładów czasu, jest to przyjemny, łatwy w prowadzeniu biznes”.

„Gotowy, sprawdzony biznes idealny dla osób, które chcą zainwestować w pewny, działający koncept bez konieczności jego rozwoju oraz inwestowania czasu w fazie startowej”.

Co ciekawe zauważalny jest wysyp wysp na sprzedaż. 

I jeszcze jeden ciekawy tekst z dziś. Ten pomysł jak i zakaz handlu w niedzielę budzą kontrowersje.

„Z tezą tą nie zgadza się jednak Radosław Piekarz, doradca podatkowy z kancelarii AR&T. Jak mówi, już teraz wiele biurowców w Warszawie stoi pustych, a to samo dzieje się z lokalami, które w szybkim tempie opuszczają oddziały banków. - Trudno zgodzić się z tym, że w każdych warunkach nieruchomość komercyjna będzie przynosić zysk – wskazuje”.

http://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/podatek-handlowy-od-galerii-handlowych,188,0,2343356.html

Pozdrowienia dla Czytelników z życzeniami udanych wakacji.

"TF: Niektórzy zastanawiają się czy wracać do Polski, bo jest coraz lepiej".

Jeśli ktoś chce robić karierę w Lidlu czy w Biedronce to są szerokie perspektywy. Po noworocznych podwyżkach to nawet 2700 złotych brutto na start. Jeśli ktoś marzy o biznesie w galeriach handlowych i to co zarobił chce wyrzucić w błoto to też to można nazwać perspektywą. Budowanie tej propagandy fajnie być może wygląda z perspektywy- niemniej jednak jeśli wracać do Polski to sugerowałbym mocny reaserch i kierowanie się twardymi danymi, które też są powszechnie dostępne przy czym w masie informacji mogą gdzieś umknąć.

http://thefad.pl/aktualnosci/morawiecki-zaapelowal-do-polakow-mieszkajacych-w-wielkiej-brytanii-aby-wrocili-do-kraju-czy-warto/

 

 

 

 

 

 

Biznes na zgliszczach w systemie retail-poradnik najemcy

przeliczeni

Retailovi protoplaści dokumentują system retail w Stanach Zjednoczonych. Stron internetowych, fan peagy na fejsie przybywa. Z mapkami, listami bankrutów, markami.

Ta strona czyli story upadku datowana na rok 2000 uruchomiła na zgliszczach firm swój biznes (www.deadmalls.com) . I zarabiają-na upadku.

 

kalendarz

 

koszulkakoszulka1

kubek

kubek1

 

 

 

"Zlikwidowane zostaną placówki w Białymstoku, Głogowie, Koninie, Łodzi, Opolu, Oświęcimiu, Wałbrzychu, Ścinawie i Żywcu". 

http://biznes.onet.pl/wiadomosci/handel/tesco-zamknie-do-wrzesnia-dziewiec-sklepow-w-polsce/d12sn9

W kontekście dzisiejszego newsa o "wkrótce zamknięciu" spożywko-galerii książka Przeliczeni w promocji dla wytrwałych 5 złotych taniej. Zapraszam.

www.danieldziewit.com.pl

Dochód ze sprzedaży pójdzie na wyjazd do Grecji. 7 dni all inclusive. Dorzucicie się?

 

Nienażarci-poradnik najemcy

przeliczeni

Inwestorzy szukają nowych pomysłów na zarabianie pieniędzy. Szybkie. Takie w stylu retailovym i szukają nowych możliwości. Bo o nowych najemców coraz trudniej, obietnice, rabaty, doradztwo, consulting, menegment, development, czynsz za złotówkę, promocje, perspektywy i iwęty. To prehistoria. Czas przeszły dokonany.

Dziś w modzie jest minimalizm czyli inwestowanie w małe sklepy. W tym kierunku idą najwięksi rynkowi gracze. Czyli convenience. Zainteresowani wiedzą o co chodzi. Czyli skoro duzi idą w małe to i mały widzi jaki teraz przyjąć kierunek. Poza tym duzi idą w sieć. Gh internetowych przybywa, a witryny służą już jako wystawy. Co nie oznacza, że nie ma miejsc, które mimo drakońskich kosztów zarabiają. Jeśli jednak czynsz plus inne opłaty przekraczają potencjalnie 20% przychodu-to nie ma sensu w to wchodzić.

Boleśnie przekonali się o tym na własnej skórze byli już najemcy modo, a niebawem przekonają się Ci, którzy podpisali umowy na Białołęce w Warszawie.

Płacz i zgrzytanie zębów. Lokalizacyjnie porażka. Stare bloki nie uciągną czynszów. Chyba, że -jak w modo-za złotówkę dla Chińczyków.

Specjaliści twierdzą, że sukces danej inwestycji to głównie lokalizacja. W przypadku modo-nie trafiona. Koncept się nie przyjął. Kolejny w tym miejscu nie ma szans.

http://businessinsider.com.pl/finanse/modo-do-zamkniecia-bedzie-lopuszanska-22/jnejnp4

Ale deal się udał-inwestora. 350 sklepów, 350 kaucji, 350 wyposażonych lokali plus gotówka przynoszona z innych źródeł plus kary umowne od roku do pięciu lat w postaci czynszów egzekwowanych komorniczo lub nie egzekwowanych, a zapłaconych ze środków zarobionych wcześniej, lub sprzedaży nieruchomości na pokrycie. Biznes się spiął.

Wydaje się z boku, że są takie biznesy, które skazane są na sukces gdziekolwiek by nie były i przyjęło się tak zwyczajowo, że Mc Donald’s to jest marka absolutnie poza zasięgiem przypuszczeń, że może gdzieś być inaczej.

 Jeden z  najstarszych, najbardziej rozpoznawalnych projektów franczyzowych na świecie. Wymagający środków własnych (zarobionych wcześniej), predyspozycji, wiedzy, doświadczenia, otwartości na nowe wyzwania, umiejętności dostosowania się do systemu, procedur. Czyli know how budowane na mocnych podstawach i faktycznie sprawdzonych mechanizmach.

Duże miasto. Licencjobiorca kilku restauracji. Rozmawiamy na luzie o tym biznesie. O tym jak do niego trafił, jak ostra była konkurencja-aby zostać biorcą. O każdym szczeblu nauki, o pracy na każdym stanowisku, o zaangażowaniu.

-To było kilkanaście lat temu i to była jedna z najlepszych moich decyzji w życiu. Wejście w ten biznes-mówi.

Po czym dodaje, że w dwóch gh-dopłaca z pozostałych, wolnostojących. Skuteczność retailova-100%. Na dwie restauracje w gh- w dwóch dopłaca. Z punktu widzenia czysto racjonalnego nie jest to niczym dziwnym. Jedno miejsce hula, inne nie. Grunt jeśli w sumie jest na +. Argument, że marka jest widoczna i dlatego też sam fakt bycia wizerunkowego w gh ma pozytywne strony-nie  wytrzymuje krytyki. Bo czy jest ktoś kto nie zna tej marki?

Marka jest rozpoznawalna. Biorcę stać na to, aby dokładać. W portfolio to dobrze wygląda. Gorzej jednak w kasie. Bo czas robi swoje-długoterminowe umowy nie pozwalają na normalne zamknięcie nierentownych punktów. Bo one już rentowne nie będą. Koncept jest ograny. Biorca jednak nie chce jednorazowo płacić kar za wyjście, poza tym nie wyjdzie-ze względów wizerunkowych, bo nie może.

Tak czy inaczej ten przykład ilustruje retailową filozofię sukcesu. Stąd też 800 tysięcy długów restauratora z Jaworzna (gh Galena plus jeszcze jedna) nie jest niczym nadzwyczajnym. Ukrainiec. Zabrzmi to cynicznie, ale dołączył do retailovych januszy biznesu w Polsce. Myślał, że to działa. Zdrowe jedzenie, sałatki, miła obsługa. Wykopany w grudniu. Przed Świętami.

Praga

Na te ostatnie czekają mieszkańcy Nowej Huty w Krakowie. Będzie wielkie retailove otwarcie. Potężny budynek. Tysiące metrów kwadratowych i zamożnych mieszkańców Nowej Huty. Jakoby zniecierpliwionych w oczekiwaniu na otwarcie i świeże sałatki. Podobnie we Wrocławiu. Pasażerowie dworcogalerii (Wroclavia) już dziś rezerwują miejsca i stoliki.

Zdj. Darmowe jedzenie dla bezdomnych w Pradze. Coraz więcej żebraków w tym mieście. I pustych lokali. Zdaniem przewodnika czynsze przy ulicy-zbyt wygórowane.

p12

 p23

 Znalezione w sieci.

"Traktuj ludzi z szacunkiem. Mogą cię zaskoczyć".

 https://pokolenieikea.com/2016/02/02/dlaczego-ludzie-w-polsce-sa-dla-siebie-takimi-chujami/

Z dedykacją dla sfery. W imieniu- tego wyrzuconego z roboty seniora. 

Briju jak Mount Blanc?-poradnik najemcy

przeliczeni

„Szturm jubilerów na galerie handlowe”. Przypominam tytuł jednej z biznesowych gazet i wracam dziś nieprzypadkowo do tego tematu. Tekst w Pulsie Biznesu rozpływał się nad przybywającymi jak grzyby po deszczu salonami z biżuterią-rzecz jasna w galeriach handlowych.

 

Z tych informacji miało wynikać, że rynek wart jest wiele miliardów złotych i gigantyczny popyt na biżuterię ma swoje odzwierciedlenie w  zakupach klientów oraz otwieranych hurtowo lokalach w gh.

Czyżby?

 

Cofnijmy się w takim razie dokładnie 8 miesięcy wstecz. Takiego dostałem maila:

 

„witam

tu wieloletni czytelnik i najemca w bagnie zwanym gh :) Szturm trwa a dotyczy firmy Briju cała branża się dziwi gdzie sens tego szturmu, ale ze zasilani są kasą z przewałek na vacie to sporo wyjaśnia. Powyższe z plotek, ale branżowych więc sporo prawdy w nich jest. Jak Pan będzie w okolicach Łodzi i chętny na spotkanie to proszę o info

chętnie podzielę się też doświadczeniami współpracy np z Apsysem

  

Troszkę się Im ucieło jak vat odwrócony na metale szlachetne zrobili, ale co już Ich to widzimy "na salonach". Wisienka na torcie to podejście Ministerstwa, konkurenci poszli swego czasu zgłosić temat, w trosce o swoje ale i o finanse publiczne, to urzędasy z kwitkiem odesłali, bo "Pan z prywatnej firmy przychodzi to ma Pan własny interes"

lobby się obroniło”.

 

Czyli można spokojne z wyciągniętego VATu dokładać do witryn. I tak się opłaca.

 

Co ciekawe temat m.in. franczyzowej sieci Briju podjął kilka tygodni temu jeden z portali.

 

„Sytuacja Briju zrobiła się dramatyczna. Pekao wypowiedziało jej wielocelowy limit kredytowy, mBank wstrzymał możliwość korzystania z kredytu w rachunku bieżącym. Z zasiadania w zarządzie zrezygnował również Kazimierz Przybył, który zajmował się kwestią kredytowania firmy. Za kryzys spółki odpowiada jednak nie tyle sprzedaż biżuterii (tu akurat w lutym odnotowała wzrost przychodów), co druga odnoga jej działalności, którą firma raczej nie lubi się chwalić.”

 

http://innpoland.pl/133827,polska-firma-100-letnia-tradycja-tonie-wine-zrzuca-na-nowe-przepisy-morawieckiego 

 

Problem polega na tym, że franczyzobiorcy o tej drugiej „nodze”-nie wiedzieli.  Bo i skąd mieli wiedzieć. Umowy podpisali. Milionów ludzi-nie wiedzieli. Teraz wiszą na włosku. Jakie straty? Tajemnica. W lutym wzrosty ze sprzedaży biżuterii? Wolne żarty. Niby po świętach? Widział ktoś reklamówki carrefoura pełne błyskotek? Proszę o kontakt. 

 

Zostawmy już permanentny szturm do gh. Po czasie-sprawa sama się wyjaśniła. Czytelnikowi dziękuję za sygnał. Potwierdził się. To podobne cuda (te szturmy na gh)  jak i te powoli sukcesywnie odkrywane przez franczyzobiorców znanej i coraz bardziej rozpoznawalnej sieci belgijskich pralinek.

 

No to czytamy.

 

„W ostatnim czasie pojawia się sporo informacji na temat firmy Mount Blanc z Krakowa, prowadzącej sieć pijalni czekolady i kawy na terenie całego kraju w kontekście franczyzobiorców poszkodowanych przez wyżej wymienioną. Z informacji tych można się dowiedzieć, że firma Mount Blanc zamiast sprawdzonego i przetestowanego pomysłu na biznes, oferowała franczyzę, która praktycznie w każdym przypadku kończyła się bankructwem franczyzobiorcy. Zachodzi uzasadnione podejrzenie, że było to działanie celowe i szczegółowo zaplanowane przez twórców sieci Mount Blanc, realizowane JAKO OSZUKAŃCZY SYSTEM w celu przysporzenia sobie korzyści majątkowych. Dlaczego?

  1. Na etapie negocjacji franczyzobiorcom podawane były nieprawdziwe dane nt. funkcjonowania sieci i dochodowości inwestycji w pijalnię czekolady „Mount Blanc”. Ustalono, że franczyzodawca ten:

 

  • oszukuje kandydatów na franczyzobiorców, że system Mount Blanc jest opłacalny, dochodowy, sprawdzony i przetestowany, i że wszyscy franczyzobiorcy świetnie sobie radzą. Takie informacje podawane były przez pełnomocnika spółki również do wiadomości publicznej  między innymi w wywiadzie udzielonym dla portalu franczyzaw polsce.pl (https://franczyzawpolsce.pl/trendy-franczyzy/2298-mount-blanc-podwoi-liczbe-pijalni-czekolady). W artykule tym na pytanie : Jak funkcjonują dotychczas otwarte placówki? Można je podzielić na lepsze i słabsze? Od czego zależy to, jak sobie radzi dany lokal? Odpowiada pełnomocnik spółki Michał P.: „ Nie ma takich, które radziłyby sobie wyraźnie poniżej oczekiwań, nie mamy lokali deficytowych.”

W czasie gdy składane jest to oświadczenie co najmniej KILKA lokali nie radzi sobie na rynku, generują obroty nawet o 70% niższe od spodziewanych, jest już zamkniętych lub w trakcie likwidacji. Rzeczywistość zatem wygląda dokładnie odwrotnie!

 

  • zataja rzeczywistą liczbę lokali zamkniętych przed upływem czasu umowy

W tym samym artykule pełnomocnik Michał P. na pytanie: Czy dotychczas wszystkie inwestycje były trafione, czy też z jakiś powodów musieli Państwo zamknąć któryś lokal bądź zakończyć współpracę z jakimś franczyzobiorcą? Odpowiada: „ Żadnego lokalu nie zamknęliśmy przed momentem upływu ważności umowy najmu.” Rzeczywistość również niestety wygląda inaczej...

 

Ponadto w dokumentach, które otrzymali franczyzobiorcy widnieją zapisy o tym, że system jest rentowny i przynoszący wymierne korzyści, co potwierdzają jednoznacznie kalkulacje stworzone na podstawie danych uzyskanych z funkcjonujących placówek Mount Blanc. W ciągu 6 lat zamknięto lub przejęto na podmioty związane z zarządem spółki 19 lokali Mount Blanc. Łączne straty to kilkanaście milionów złotych. Otwarcie jednego, wyposażonego i zatowarowanego lokalu to koszt rzędu 600-700 tys. zł netto (zamiast 300 jak było to podawane kandydatom na franczyzobiorów)...zaniża tymsamym kwotę inwestycji w lokal i pomija w negocjacjach i dokumentach franczyzowych istotne jej składniki.

 

  • nie wymyślił konceptu, który sprzedaje jako swój – skopiował go od małżeństwa Belgów z Piły, którzy pierwsi otworzyli w kraju pijalnię czekolady i kawy, a UWAGA dzisiejsi członkowie zarządu Mount Blanc, byli wówczas ich franczyzobiorcami. Później otworzyli swoją sieć, otwierając kawiarnie wyglądające identycznie, jak kawiarnia ww. Belgów (marmurowe stoliki, metalowe tacki na kawę, meble z blatami marmurowymi, ci sami dostawcy towarów z Belgii) W podręczniku franczyzobiorcy na stronie 2 czytamy: "Preambuła: Franchise-dawca opracował szczególny i unikalny system w celu prowadzenia Pijalni Czekolady i Kawy Mount Blanc oraz sprzedaży belgijskich pralinek i innych słodyczy”. Zdaje się, że to co faktycznie opracował to zmiana nazwy z Chateau Blanc na Mount Blanc....
  • podaje nieprawdziwe poziomy obrotów innych franczyzobiorców (istniejący punkt sieci ma mieć według zapewnień Mount Blanc 70 tys. obrotu miesięcznie – a rzeczywiście ma 30 tys. i właśnie bankrutuje!!). Takich udowodnionych przypadków jest co najmniej kilka !

 

  • podaje franczyzobiorcy wskaźniki rentowności, które nie mogą zostać osiągnięte przez zwykłego franczyzobiorcę (np. wg założeń tej franczyzy 10% obrotu powinno być przeznaczane na wynagrodzenia, co w rzeczywistości daje pensję na poziomie poniżej 4 zł/h. ….Założenie nierealne)
  • nigdy nie informuje, że tzw. jednostki własne w sieci Mount Blanc prowadzą na własny rachunek członkowie zarządu franczyzodawcy. Są jednocześnie dla siebie franczyzodawcą i franczyzobiorcą. Ich lokale nie ponoszą opłat franczyzowych i marketingowych, a towar kupują znacznie taniej od innych franczyzobiorców. To nie są żadne jednostki własne sieci Mount Blanc, tylko jednostki własne członków zarządu tej spółki – zarobione pieniądze nie trafiają do sieci franczyzowej, ale na prywatne konta członków zarządu.
  • sprzedawał franczyzobiorcom rzekomo skórzane fotele i krzesła, a okazało się, że są one wykonane ze skaju. Prosty przekręt! Kilkanaście tysięcy na każdym lokalu (było ich ok. 40), daje łatwy zarobek. Fakty potwierdzone ekspertyzą biegłego sądowego !

 

Franczyzobiorcy podejmowali więc decyzje o inwestycji w oparciu o nieprawdziwe dane, wprowadzano ich w błąd i oszukiwano....

 

  1. Żaden z franczyzobiorców nie dotrwał do końca 5-letniej umowy, większość bankrutowała już po kilku miesiącach, rekordzista – czekoladziarnia w Warszawie działała miesiąc, strata 1,5 mln – to się rzeczywiście nazywa sprawdzony biznes!.
  2. Mount Blanc poprzez niesprawdzony system doprowadza swoich franczyzobiorców od bankructwa, ale na tym nie poprzestaje. Występuje wobec nich z kilkusettysięcznymi roszczeniami za przedwcześnie zakończenie umowy! Sprawy trafiają do krakowskich sądów, gdzie Mount Blanc nigdy nie przegrał, albo zawierana jest „ugoda”, zgodnie z którą prywatne firmy wspólników MB przejmują lokale wraz z wyposażeniem za około 20% ich rynkowej wartości (np. Bielsko-Biała lub Gdynia). Jest to wyzyskanie przymusowego położenia franczyzobiorcy przez Mount Blanc. Swoją droga ciekawe, buduje się sieć za kapitał franczyzobiorcy, przejmując lokal wraz z nakładami inwestycyjnymi tego pierwszego. Mount Blanc nie tylko w takich wypadkach nie wydawał pieniędzy na to by otwierać swoje placówki, ale otrzymywał za to pieniądze.! To tak jakby komuś zapłacono równowartość nowego auta w momencie gdy wyjeżdża nim z salonu stając się jego posiadaczem....hm, interesujące... Nasuwa się wniosek , iż przejmuje mienie znacznej wartości. Najpierw sprzedaje nie tylko franczyzę, kawę i czekoladę, ale też meble, oświetlenie, stoły, krzesła, zastawy. Tych elementów wyposażenia nie można kupić bezpośrednio od producenta, ale wyłącznie od franczyzodawcy, czyli pośrednika z narzuconą przez niego marżą. Z jednej strony sprzedaje wyposażenie po znacznie zawyżonych cenach, a po bankructwie swojego franczyzobiorcy, odkupuje od niego ten sam sprzęt za ułamek wartości. Zarabia dwukrotnie!

Byli franczyzobiorcy tracili nie tylko zainwestowane pieniądze, majątki własne i rodziny, ale podupadali na zdrowiu, niektórzy leczyli się psychiatrycznie. Powód zawsze był jeden – trwała nierentowność przedsięwzięcia i obroty nawet o 70% niższe od zakładanych przez franczyzodawcę. Nie ma w tym najmniejszego przypadku, a jedynie celowe, zaplanowane działanie przedstawicieli Mount Blanc w celu osiągnięcia korzyści majątkowych.

  1. Kawiarnie zazwyczaj powstają w galeriach handlowych. Likwidacja lokalu przed zakończeniem 5-letniej umowy powoduje nałożenie na najemcę olbrzymich kar umownych. W ten sposób franczyzobiorca Mount Blanc, utracił cały majątek zainwestowany w kawiarnię i musi płacić kary nie tylko franczyzobiorcy, ale też centrum handlowemu. Zobowiązania sięgają milionów złotych...

 

W sprawie franczyzodawcy od trzech miesięcy toczy się śledztwo z zawiadomienia 7 byłych franczyzobiorców. Dotyczy ono uzasadnionego podejrzenia popełnienia przez Mount Blanc oszustwa względem swoich franczyzobiorców, poprzez wprowadzenie ich w błąd już podczas negocjacji na etapie przedumownym, co wypełnia ustawowe znamiona przestępstwa oszustwa z art. 286 kk.

Co znamienne, wszczęcie śledztwa nakazał Sąd Okręgowy w Krakowie, ponieważ prokuratura zawiadomiona o przestępstwie uznała, że sprawą nie warto się zajmować, ponieważ nie ma przesłanek wskazujących, że doszło do przestępstwa. A czymże jest zaplanowane, celowe, dokonywane z rozmysłem oszukiwanie kontrahenta w negocjacjach, podawanie fikcyjnych danych finansowych? Czym innym, niż oszustwem można nazwać sprzedawanie franczyzy, jako sprawdzonego i przetestowanego modelu biznesowego, podczas gdy wszyscy franczyzobiorcy zamykają swoje kawiarnie przed upływem okresu, na który zawarto umowę? To właśnie jest OSZUSTWO! Każda firma, która przyjęła jako jeden ze sposobów rozwoju model franczyzy ma prawo jak to mówią „chwalić swoje” i stosować marketing. Ale nie może być on oparty o nieprawdziwe dane, zatajanie informacji, celowe wprowadzanie w błąd by doprowadzić do niewłaściwego rozporządzenia mienia. I to mienia znacznej wartości.    

Zwracają uwagę na brak pomocy ze strony państwa. Pokrzywdzeni mają nadzieję, że to się zmieni. Złożyli odwołanie od decyzji prokuratora i czekają na decyzję sądu w sprawie nakazu wszczęcia postępowania przez Prokuraturę. Ma to bardzo duże znaczenie, gdyż wymiar społeczny sprawy jest bardzo duży. W sumie z rodzinami pokrzywdzonych zostało około 100 osób ! To sól ziemi tego kraju, ludzie  pracujący po kilkanaście godzin dziennie niestety nie po to by rozwijać swoje firmy, dawać pracę innym, płacić podatki i budować nasze Państwo, ale by wyjść z pętli, spirali długów w jakie pod wpływem przestępstwa oszustwa zostali wprowadzeni przez spółkę Mount Blanc.  

Przedstawione informacje są wieloźródłowe, sprawdzone i udokumentowane - pochodzą z zeznań świadków podczas procesów sądowych (np. IX GC 997/13 – przed SO w Krakowie), dokumentów, korespondencji z MB, artykułów prasowych oraz zostały oparte na wiedzy kilkunastu franczyzobiorców MB.

Wystosowali apel o zgłaszanie się na email pokrzywdzenimb@wp.pl lub do Prokuratury Kraków-Krowodrza osób, które zakończyły współpracę z Mount Blanc oraz tych, którzy podpisali umowę franczyzową z tą siecią, ale lokalu z różnych przyczyn nie otworzyli.

Mają nadzieję, że Państwo Polskie pokaże siłę swojego majestatu i przywróci im sprawiedliwość. Oby się nie zawiedli. 

Franczyzobiorcy Mount Blanc

I jeszcze kilka spostrzeżeń biorców.

„To ważny wątek w kontekście również innych systemów franczyzowych, gdzie także może dochodzi do nadużyć. Warto dodać, iż koncept Mount Blanc został skradziony Państwu Maes, którzy w rzeczywistości go opracowali otwierając kilkanaście lat temu sieć pijalni czekolady Chateau Blanc. Członek zarządu i pełnomocnik spółki Mount Blanc czyli małżeństwo P. nie opracowali żadnego know-how jak podają w dokumentach spółki. Byli franczyzobiorcami Chateau Blanc, prowadzili 3 kawiarnie według ich konceptu, który ukradli...Zmienili tylko nazwę.

 

Pozostały receptury, wystrój, aranżacja itd, itd. wymyślone przez państwo Maes. Więc jedyne co P. wymyślili to inna, ale nawiązująca do Chateu Blanc nazwa...Gdyby kandydaci na franczyzobiorców Mount Blanc wiedzieli to przed inwestycją, wielu z nich by się na nią nie zdecydowało ponieważ to wskazuje, iż Mount Blanc działał w tym wypadku i może działać w innych w sposób nieuczciwy. To od samego początku pozbawia zaufania do osób z zarządu, a proponowany przez nich koncept franczyzowy może być obciążony prawami osób trzecich. To tak jakby przy zakupie auta dowiedzieć się, że istnieje podejrzenie iż może być on kradziony...może ktoś mało zdrowy na umyśle się zdecyduje na taką transakcję... 

Inny ważny przykład nieuczciwego działania sieci Mount Blanc: Kilka lat temu Mount Blanc otworzył lokal na Chmielnej w Warszawie. Nie poradził sobie. Wiedzieli więc dokładnie, że w tej lokalizacji już raz nie poszło, mimo to nakłonili (UWAGA!) kobietę w ciąży (!), żeby otworzyła lokal (niedaleko miejsca, gdzie był poprzedni). Obiecywano jej złote góry, przedstawiano sieć (jak zawsze zresztą) jako SAMOGRAJ.

Po miesiącu okazało się, że lokal nie wygenerował nawet obrotu, który wystarczyłby na pokrycie opłaty czynszu, nie wspominając o kilkunastu osobowym personelu i innych opłatach wynikających z bieżącego funkcjonowania. Co ciekawe dopiero kiedy już w mojej ocenie oszukana osoba rozpoczęła remont lokalu dowiedziała się, że musi urządzić nie 140, ale.... 270m2!!! Lokal został przejęty przez Mount Blanc (jak wiele innych w kraju!!!). Zakupione miesiąc wcześniej urządzenia, meble etc. w sumie nakłady inwestycyjne, które zakupiła zaledwie miesiąc wcześniej od Mount Blanc oddała za bezcen...Suma strat prawie 1,5 miliona złotych (!)...dwójka małych dzieci, masa zobowiązań.

Ciekawy model swoją drogą...ktoś płaci Mount Blanc za urządzenie w przyszłości lokalu dla Mount Blanc...taka franczyza kiedy otwiera się swoje lokale kosztem innych przedsiębiorców. Ale żeby ci przedsiębiorcy to zrobili trzeba ich nakłonić do inwestycji podając- sfałszowane dane...tak widzą to Ci, którzy zainwestowali w oparciu o nie .... „

Tyle ze strony biorców. Ku przestrodze, bo nie ku pokrzepieniu "serc".

Temat MB pojawi się w jednym z ogólnopolskich tygodników. 

Mem obrazujący sieć.

mem

 

 

© Przeliczeni
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci