Menu

Przeliczeni

Blog będzie dotyczył historii związanej z funkcjonowaniem galerii handlowych. Ustaleniami najemców dotyczącymi różnych aspektów prowadzenia działalności w galeriach handlowych.

Nienażarci-poradnik najemcy

przeliczeni

Inwestorzy szukają nowych pomysłów na zarabianie pieniędzy. Szybkie. Takie w stylu retailovym i szukają nowych możliwości. Bo o nowych najemców coraz trudniej, obietnice, rabaty, doradztwo, consulting, menegment, development, czynsz za złotówkę, promocje, perspektywy i iwęty. To prehistoria. Czas przeszły dokonany.

Dziś w modzie jest minimalizm czyli inwestowanie w małe sklepy. W tym kierunku idą najwięksi rynkowi gracze. Czyli convenience. Zainteresowani wiedzą o co chodzi. Czyli skoro duzi idą w małe to i mały widzi jaki teraz przyjąć kierunek. Poza tym duzi idą w sieć. Gh internetowych przybywa, a witryny służą już jako wystawy. Co nie oznacza, że nie ma miejsc, które mimo drakońskich kosztów zarabiają. Jeśli jednak czynsz plus inne opłaty przekraczają potencjalnie 20% przychodu-to nie ma sensu w to wchodzić.

Boleśnie przekonali się o tym na własnej skórze byli już najemcy modo, a niebawem przekonają się Ci, którzy podpisali umowy na Białołęce w Warszawie.

Płacz i zgrzytanie zębów. Lokalizacyjnie porażka. Stare bloki nie uciągną czynszów. Chyba, że -jak w modo-za złotówkę dla Chińczyków.

Specjaliści twierdzą, że sukces danej inwestycji to głównie lokalizacja. W przypadku modo-nie trafiona. Koncept się nie przyjął. Kolejny w tym miejscu nie ma szans.

http://businessinsider.com.pl/finanse/modo-do-zamkniecia-bedzie-lopuszanska-22/jnejnp4

Ale deal się udał-inwestora. 350 sklepów, 350 kaucji, 350 wyposażonych lokali plus gotówka przynoszona z innych źródeł plus kary umowne od roku do pięciu lat w postaci czynszów egzekwowanych komorniczo lub nie egzekwowanych, a zapłaconych ze środków zarobionych wcześniej, lub sprzedaży nieruchomości na pokrycie. Biznes się spiął.

Wydaje się z boku, że są takie biznesy, które skazane są na sukces gdziekolwiek by nie były i przyjęło się tak zwyczajowo, że Mc Donald’s to jest marka absolutnie poza zasięgiem przypuszczeń, że może gdzieś być inaczej.

 Jeden z  najstarszych, najbardziej rozpoznawalnych projektów franczyzowych na świecie. Wymagający środków własnych (zarobionych wcześniej), predyspozycji, wiedzy, doświadczenia, otwartości na nowe wyzwania, umiejętności dostosowania się do systemu, procedur. Czyli know how budowane na mocnych podstawach i faktycznie sprawdzonych mechanizmach.

Duże miasto. Licencjobiorca kilku restauracji. Rozmawiamy na luzie o tym biznesie. O tym jak do niego trafił, jak ostra była konkurencja-aby zostać biorcą. O każdym szczeblu nauki, o pracy na każdym stanowisku, o zaangażowaniu.

-To było kilkanaście lat temu i to była jedna z najlepszych moich decyzji w życiu. Wejście w ten biznes-mówi.

Po czym dodaje, że w dwóch gh-dopłaca z pozostałych, wolnostojących. Skuteczność retailova-100%. Na dwie restauracje w gh- w dwóch dopłaca. Z punktu widzenia czysto racjonalnego nie jest to niczym dziwnym. Jedno miejsce hula, inne nie. Grunt jeśli w sumie jest na +. Argument, że marka jest widoczna i dlatego też sam fakt bycia wizerunkowego w gh ma pozytywne strony-nie  wytrzymuje krytyki. Bo czy jest ktoś kto nie zna tej marki?

Marka jest rozpoznawalna. Biorcę stać na to, aby dokładać. W portfolio to dobrze wygląda. Gorzej jednak w kasie. Bo czas robi swoje-długoterminowe umowy nie pozwalają na normalne zamknięcie nierentownych punktów. Bo one już rentowne nie będą. Koncept jest ograny. Biorca jednak nie chce jednorazowo płacić kar za wyjście, poza tym nie wyjdzie-ze względów wizerunkowych, bo nie może.

Tak czy inaczej ten przykład ilustruje retailową filozofię sukcesu. Stąd też 800 tysięcy długów restauratora z Jaworzna (gh Galena plus jeszcze jedna) nie jest niczym nadzwyczajnym. Ukrainiec. Zabrzmi to cynicznie, ale dołączył do retailovych januszy biznesu w Polsce. Myślał, że to działa. Zdrowe jedzenie, sałatki, miła obsługa. Wykopany w grudniu. Przed Świętami.

Praga

Na te ostatnie czekają mieszkańcy Nowej Huty w Krakowie. Będzie wielkie retailove otwarcie. Potężny budynek. Tysiące metrów kwadratowych i zamożnych mieszkańców Nowej Huty. Jakoby zniecierpliwionych w oczekiwaniu na otwarcie i świeże sałatki. Podobnie we Wrocławiu. Pasażerowie dworcogalerii (Wroclavia) już dziś rezerwują miejsca i stoliki.

Zdj. Darmowe jedzenie dla bezdomnych w Pradze. Coraz więcej żebraków w tym mieście. I pustych lokali. Zdaniem przewodnika czynsze przy ulicy-zbyt wygórowane.

p12

 p23

 Znalezione w sieci.

"Traktuj ludzi z szacunkiem. Mogą cię zaskoczyć".

 https://pokolenieikea.com/2016/02/02/dlaczego-ludzie-w-polsce-sa-dla-siebie-takimi-chujami/

Z dedykacją dla sfery. W imieniu- tego wyrzuconego z roboty seniora. 

Komentarze (3)

Dodaj komentarz
  • Gość: [Staly-czytelnik] *.ists.pl

    Jezu, co za chaos w tych wpisach.

    Na co czekają mieszkańcy Nowej Huty? Na święta czy na zdrowe sałatki?

    Co się ma budowac./otworzyć w Nowej Hucie? Pytam, bo tu mieszkam i nic nie wiem o budowanej gh. Jeśli ma pan na myśli Serenadę (lokalnie zwaną Betoniadą), to ona nie powstaje w dzielnicy Nowa Huta.

  • joasia.skora

    Chaos i pisanie pod jedną i tę samą tezę: retail to zło. Nudne się to już robi.

    Złem jest to, że za biznes zabierają się osoby, które o tym nie mają pojęcia. Nie potrafią liczyć, są ryzykantami, żyłują na prawnika, który przejrzałby umowę, marzą o tysiącach złotych płynących od klientów-frajerów, są naiwni i wierzą w bajki. Jak świat światem stał, sprzedawcy naginali rzeczywistość do swoich potrzeb i sprzedawali byle co w złotym papierku. I jak świat światem jest grupa ludzi, która zawsze daje się na to nabierać. Czemu retail miałby byc wolny od tego typu praktyk? Albo to sklepikarz w sklepie z ciuchami sprzedaje mi dobrej jakości ciuch? Czy jakieś poliestrowe g... uszyte za dolara w Bangladeszu? Naszycie metki podwyższa cenę, tak jak usytuowanie w GH podwyższa czynsz. Czego ludzie oczekują, że ktoś za darmo im wybuduje galerie, a potem za zlotówkę da czynsz i będzie dopłacał sam do wszystkiego, byle jeden janusz biznesu z druga grażyną biznesu trzaskali hajs na swoich towarach?

    Niestety - nie żal mi takich ludzi. Z reguły sądzą, że przy niewielkim nakładzie (patrz: miliony klientów znikąd), będą zarabiać kokosy. W dodatku sprzedają byle co w cenach przekraczających wielokrotnie wartość tego byle czego. W każdej galerii to samo, te same sieciówki, te same restauracje. W Poznaniu w nowym molochu szumnie głosi płyta informacyjna: 40 restauracji. Zajrzałam tam. No jeśli bar sałatkowy, mcdonalds i inne fastfoody nazwiemy restauracją, to pewnie. Nie wiem, może na to ciągle jest popyt - ale własnie, czy nie od analizy NA CO JEST POPYT nie powinna zacząć się każda rozkmnina na temat tego, czy zakładać biznes i czy ten biznes musi być w GH?
    Czy w Polsce, kraju biedronek, lidlów, lumpeksów i sklepów "wszystko za 5 zł" serio jest miejsce na kolejną sieciówkę z ciuchami za 100 i więcej złotych? Wystarczy pomyśleć, ile ludzie zarabiają, gdzie kupują (w internecie), ilu ludzi codziennie musiałoby kupić coś za jaką kwotę, by wyjść na swoje. Galerie same w sobie nie są niczym złym. W dużym mieście jest to wygodne, można podjechac autem, załatwić wszystko w jednym miejscu. Ale niestety - skoro wszędzie jest to samo, to ludziom się to nudzi, szukają innych rozwiązań. Szukają też tanich rozwiązań, albo po prostu tańszych. Zawsze tak było, jest i będzie. A kto nie chce tego przyjąć do wiadomości, niech się liczy z bankructwem.

  • Gość: [Jarek] *.toya.net.pl

    Przepraszam, nie rozumiem. Autor napisał:
    ,,Jeśli jednak czynsz plus inne opłaty przekraczają potencjalnie 20% przychodu-to nie ma sensu w to wchodzić." Autor te 20% wskazuje jako koszty czynszu czyli czynsz zasadniczy, opłaty wspólne i marketing czy myśli o 20% z wynagrodzeniami pracowników, mediami, i wszystkimi innymi opłatami związanymi z prowadzeniem biznesu w danej lokalizacji?
    Pozdrawiam

© Przeliczeni
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci